Pan Prezydent zawetował był wczoraj przepisy o tak zwanych"emeryturach pomostowych," a po ludzku mówiąc wcześniejszych. Specjalnie dla tych, co je sobie w którymś momencie wystrajkowali. I dla przedstawicieli tych kilku grup zawodowych, w których po kilkunastu latach pracy człowiek staje się wrakiem.
Kocisku jest to właściwie obojętne, bo należy do jedynej chyba grupy zawodowej mającej zagwarantowane ustawowo prawo do późniejszej emerytury. I pozostałoby mu to obojętne, gdyby nie absolutny i zdumiewający kota niniejszego bloga brak logiki komentarzy płynących z TV tudzież z obu ośrodków władzy.
Pan Prezydent uznał, że "pomostówki" tylko dla wybranych są niesprawiedliwe społecznie i dlatego zawetował ustawę.
Pan Chlebowski powiedział, że Pan Prezydent działa na szkodę Polski, bo obecny system wcześniejszych emerytur naraża budżet państwa na kolosalne straty.
Pan Arendarski ubolewał długo w TVP3, że naszej nieszczęsnej Ojczyzny nie stać na utrzymywanie stad młodych emerytów. I dlatego weto prezydenta jest szkodliwe, bo nie pozwoli na wprowadzenie systemu, który zmniejszy liczbę przedwczesnych emerytów.
Przed chwilą Pan Petru zauważył przytomnie w TVN, że wskutek prezydenckiego weta nikt (scil. poza policjantami i wojskowymi) nie będzie mógł przejść na wcześniejszą emeryturę, bo przestaje obowiązywać umożliwiająca to ustawa. I jest to nieszczęście, bo jw.
Kot niniejszego bloga niczego już z tego wszystkiego nie rozumie. Oto Pan Prezydent na życzenie związków zawodowych wetuje ustawę. W rezultacie od 1 stycznia nikt nie może przejść na wcześniejszą emeryturę. I związki na złość mamie uszy sobie odmrożą.
Rząd Rzeczpospolitej biadoli, że państwa nie stać na wypłatę świadczeń zgrai darmozjadów. Jednocześnie ten sam rząd ma za złe Panu Prezydentowi jego weto, choć może ono rozwiązać problem młodocianych emerytów raz na zawsze. W dodatku zapewniając budżetowi naszej niemal zbankrutowanej ze względu na wydatki socjalne Ojczyny kolosalne oszczędności.
I nie rozumie biedne kocisko - gdzie tu sens? Gdzie tu logika?
Chyba że...
Chyba, że to jest efekt Tajnego Planu i Porozumienia Panów Prezydenta i Premiera, którzy w trosce o dobro Państwa urządzili teatr, żeby za plecami wszystkich zainteresowanych zafundować nam radykalną reformę systemu ubezpieczeń społecznych.
W taki POPiSowy numer kotu niniejszego bloga trudno jednak uwierzyć. I to nie dlatego, że nie ma paranoicznych myśli i za nic ma spiskową teorię dziejów. Po prostu, za chińskiego Boga nie jest w stanie uwierzyć, by główni protagoniści polskiej sceny politycznej byli do takiego manewru zdolni.



Komentarze
Pokaż komentarze (9)