"Gdy oglądałam słynną już polemikę profesora Chrisa Cieszewskiego w Polsacie, kibicowałam mu z całego serca, jak Amerykanka Amerykaninowi. Nie dlatego, że ma rację w sprawie brzozy – tego nie wiem – ale dlatego, że tak wspaniale pokazywał, jak można nie dać się zjeść przez prowadzącego. Cieszewski jest człowiekiem nietracącym pewności siebie przed kamerą telewizyjną, znającym swoje prawa i wiedzącym, po co przyszedł do studia. Ten wywiad zrobił takie wrażenie w Polsce właśnie dlatego, że obnażył miernotę i idiotyzm większości dyskusji w Polsce i pokazał, że można inaczej. Takie właśnie dyskusje prowadzi się w normalnym świecie. W USA uczą dzieci od małego, że mają swoją godność, że posiadanie własnego, odrębnego zdania jest wartością, a dyskusja – wymianą poglądów i okazją do nauki. Cieszewski na początku próbował tłumaczyć to, na czym się zna, ale gdy prowadzący zaczął szturm na bramkę, Cieszewski, jak dobry bramkarz, odbijał piłkę i odmawiał komentowania nie swoich poglądów („pan X powiedział to i tamto. I co pan na to?") lub wciągania go w zupełnie nieistotne dyskusje (czy nieistniejący buldożer mógł mieć gąsienice widoczne z satelity)."
1399
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (37)