Blog
In dubio pro libertate
Bartłomiej Kozłowski
Bartłomiej Kozłowski "Civil Libertarian"
2 obserwujących 38 notek 44863 odsłony
Bartłomiej Kozłowski, 18 lutego 2018 r.

Polska, a wolność słowa: wszyscy siebie nawzajem warci

846 11 0 A A A

Dziennikarka „Superstacji” Eliza Michalik napisała niedawno na Twitterze: „Polacy mordowali swoich Żydowskich sąsiadów w sposób zorganizowany, bez przymusu ze strony nazistów, z własnej woli, chciwości i podłości. Nie tylko w Goniądzu i Jedwabnem, ale wielu innych polskich miejscowościach. Taka jest prawda, a nie taka, jak chcielibyśmy, żeby była”. Słowa te wywołały oburzenie wielu osób – tygodnik „Najwyższy Czas” określił je jako „skandaliczne i podłe”, Paweł Kukiz nazwał je „wyjątkowo niegodziwymi”. Osobiście powstrzymam się z taką ich oceną. Czegokolwiek jednak by nie sądzić o tej bez wątpienia wyjątkowo kontrowersyjnej wypowiedzi, wypowiedź ta stanowi doskonały punkt wyjścia do próby oceny uchwalonego niedawno przez sejm przepisu, zgodnie z którym „publiczne i wbrew faktom” przypisywanie Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu odpowiedzialności lub współodpowiedzialności za (m.in.) popełnione przez III Rzeszę Niemiecką zbrodnie nazistowskie miałoby stanowić przestępstwo podlegające karze grzywny albo pozbawienia wolności do lat 3.


Dokładnie rzecz biorąc podpisany już w tej chwili przez prezydenta – lecz jednocześnie skierowany przez niego do Trybunału Konstytucyjnego - przepis – jest to artykuł 55a Ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej – przewiduje w swym punkcie 1, że:


Kto publicznie i wbrew faktom przypisuje Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za popełnione przez III Rzeszę Niemiecką zbrodnie nazistowskie określone w art. 6 Karty Międzynarodowego Trybunału Wojskowego załączonej do Porozumienia międzynarodowego w przedmiocie ścigania i karania głównych przestępców wojennych Osi Europejskiej, podpisanego w Londynie dnia 8 sierpnia 1945 r. (Dz. U. z 1947 r. poz. 367) lub za inne przestępstwa stanowiące zbrodnie przeciwko pokojowi, ludzkości lub zbrodnie wojenne lub w inny sposób rażąco pomniejsza odpowiedzialność rzeczywistych sprawców tych zbrodni, podlega karze grzywny lub karze pozbawienia wolności do lat 3. Wyrok jest podawany do publicznej wiadomości”. W punkcie 2 mowa jest o tym, że „Jeżeli sprawca czynu określonego w ust. 1 działa nieumyślnie, podlega karze grzywny lub karze ograniczenia wolności”. Zgodnie z kolei z punktem 3 „ Nie popełnia przestępstwa sprawca czynu zabronionego określonego w ust. 1 i 2, jeżeli dopuścił się tego czynu w ramach działalności artystycznej lub naukowej”.


Czy stwierdzenie opublikowane przez Elizę Michalik mogłoby zostać potraktowane jako przestępstwo w przypadku, gdyby art. 55a ustawy o IPN już obowiązywał? Spróbujmy się zastanowić. Aby jakaś wypowiedź mogła stanowić czyn określony we wspomnianym przepisie wypowiedź ta musi mieć, to po pierwsze, charakter publiczny. Po drugie, musi być ona sprzeczna z rzeczywistymi faktami (a w każdym razie z tym, co prokuratura, a następnie sąd uzna za takie fakty). Po trzecie wreszcie wypowiedź ta musi – wbrew faktom – przypisywać odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za popełnione przez III Rzeszę Niemiecką zbrodnie nazistowskie określone w art. 6 Karty Międzynarodowego Trybunału Wojskowego załączonej do Porozumienia międzynarodowego w przedmiocie ścigania i karania głównych przestępców wojennych Osi Europejskiej, podpisanego w Londynie dnia 8 sierpnia 1945 r. (Dz. U. z 1947 r. poz. 367) lub za inne przestępstwa stanowiące zbrodnie przeciwko pokojowi, ludzkości lub zbrodnie wojenne Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu – bądź, również wbrew faktom, rażąco pomniejsza odpowiedzialność rzeczywistych sprawców tych zbrodni.


Jakie z powyższych kryteriów mogła spełnić wypowiedź Elizy Michalik? Nie ulega wątpliwości jedno: wypowiedź ta spełniała kryterium „publiczności”: wypowiedź umieszczona na Twitterze, którą może przeczytać każdy mający dostęp do Internetu jest bez wątpienia wypowiedzią publiczną.


Czy wspomniana wypowiedź spełniała drugie z kryteriów koniecznych do uznania jej za przestępstwo, tj. kryterium fałszywości? To w najlepszym razie nie jest oczywiste. Nie da się bowiem zaprzeczyć temu, że to Polacy – a nie Niemcy – zamordowali swych żydowskich sąsiadów w Jedwabnem. Podobnie bestialskie zbrodnie miały miejsce zresztą nie tylko tam, ale też w kilkunastu innych miastach i wsiach Podlasia. Jest więc niewątpliwym faktem, że n niektórzy Polacy mordowali – i to w sposób zorganizowany – Żydów. Jest to prawda potwierdzona w materiałach zgromadzonych w IPN, a także w izraelskim instytucie Yad Vashem, zeznaniach świadków złożonych w śledztwach i wyrokach sądów (odnośnie np. zbrodni w Jedwabnem).


Załóżmy jednak dla dobra argumentacji – choć założenie takie, trzeba to wyraźnie podkreślić, można byłoby przyjąć wyłącznie na siłę – że wspominana tu na początku wypowiedź Elizy Michalik stwierdzała nieprawdę. Czy o wypowiedzi tej można byłoby twierdzić, że przypisuje ona, wbrew faktom, odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za popełnione przez III Rzeszę Niemiecką zbrodnie nazistowskie względnie za inne przestępstwa stanowiące zbrodnie przeciwko pokojowi, ludzkości lub zbrodnie wojenne Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu? (nie ma co chyba sobie zawracać głowy tym, czy wypowiedź ta nie stanowi przypadkiem „rażącego pomniejszania odpowiedzialności” rzeczywistych sprawców wspomnianych zbrodni). Aby spróbować odpowiedzieć na tak postawione pytanie, trzeba wpierw stwierdzić, co to jest Naród – a konkretniej Naród Polski? (względnie też co to jest Państwo – ale nie sposób byłoby przypisywać Elizie Michalik przypisywania odpowiedzialności lub współodpowiedzialności za zbrodnie III Rzeszy Państwu Polskiemu, jako że w okresie popełnienia tych zbrodni państwo to po prostu nie istniało). Otóż pod pojęciem Narodu Polskiego rozumie się zazwyczaj ogół obywateli polskiego państwa – żyjących zarówno w Polsce, jak i za granicą. Tak pojęcie to interpretują prawnicy dokonujący wykładni art. 133 kodeksu karnego (którego moim zdaniem być nie powinno, ale tu mniejsza o to), mówiącego, że „kto publicznie znieważa Naród lub Rzeczpospolitą Polską, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”. Tylko ktoś, kto publicznie wypowiada jakieś stwierdzenie znieważające wszystkich Polaków może odpowiadać za „publiczne znieważenie Narodu Polskiego”. Nie jest przestępstwem określonym w art. 133 k.k. znieważenie jakiejś tylko części Polaków – ludzi wyróżniających się takimi czy innymi cechami, jakichś grup społecznych itd. (to ostatnie może być przestępstwem określonym w art. 257 k.k. w przypadku, gdy chodzi o znieważenie jakiejś grupy narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej lub wyróżniającej się bezwyznaniowością, ale to inna sprawa) a tylko znieważenie Narodu Polskiego jako całości.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Warszawiak "civil libertarian" (wcześniej było "liberał" ale takie określenie chyba lepiej do mnie pasuje), poza tym zob. http://bartlomiejkozlowski.pl/main.htm

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @deda  ha...ha...ha.... ale tak mogłoby być - gdyby dekalog wpisano do konstytucji.
  • Trzeba odróżnić od siebie dwa występujące w przepisach prawnych zapisy: "kto publicznie"...
  • Dzięki za komentarze… a teraz mój komentarz do tych komentarzy. Zgadzam się, że czyn Piotra...

Tematy w dziale Polityka