59 obserwujących
305 notek
504k odsłony
  642   6

Kłamstwo bezczelne - gorszy sort w akcji


    Nie można ludzi winić za to, że nie są dostatecznie mądrzy, by ogarnąć prawdę o sytuacji w polskich mediach, ponieważ Pan Bóg nie rozdał rozumu po równo dla każdego. Można jednak przypisać winę tym, którzy udając, że nie znają prawdy, kłamią w sposób skrajnie bezczelny. To wyłącznie ich wybór, bo od Boga otrzymali nieograniczoną wolność i mogą odrzucić prawdę, by zanurzyć się głęboko w kłamstwie.
Polacy doskonale wiedzą, czym jest wolność słowa i czym są wolne media, a nauczyli się tego przez rozpoznanie, czym jest ich brak. W czasach PRL Polacy potrafili odczytać prawdę z kłamliwych przekazów reżymowej telewizji. Kiedy podano, że w Hucie Katowice trwa ciągła produkcja stali, wszyscy wiedzieli, że w Hucie jest strajk. Kiedy poinformowano, że potaniały lokomotywy, wszyscy odczytywali to jako zapowiedź wzrostu cen podstawowych produktów żywnościowych. A potem, po 1980 się zakotłowało i ci, którzy mieli dalekosiężne, a wrogie Polsce plany, zaczęli przejmować kontrolę nad zalążkami tego, co miało być wolnymi mediami, by w przyszłości opanować medialny monopol, jako główne narzędzie władzy. Tak z Tygodnika Mazowsze zgarniającego większość środków finansowych z zagranicy, zrodziła się bestia Gazety Wyborczej, która od roku 1989 zagarnęła status głównego medium kontrolującego udawaną demokrację w Polsce. Potem cały rynek medialny został opanowany przez tych samych ludzi, a o tym, jak zachowanie tego monopolu było bronione, najlepiej świadczy długa historia zmagań Radia Maryja, a później TV TRWAM o prawo do wolnego słowa dla katolickiej większości Polski. W czasie transformacji systemu działo się wiele ważnych spraw, ale nigdy, na żaden temat nie było w Polsce rzetelnej debaty. Monopol medialny tych, którzy tak łapczywie sięgnęli po władzę i związane z nią profity był tak szczelny, że nawet w referendum uwłaszczeniowym udało im się tak omotać ludzi, że głosowali za tym, by raczej nie dostać niczego, niż dostać drobną część pozostałego majątku narodowego.
Ten bezwzględny monopol, w którym jakieś Polsaty, czy TVN-y uzupełniały te same, a bardziej powszechne kłamstwa, manipulacje i propagandę TV publicznej, trwał aż do 2015 roku, gdy zwycięstwo wyborcze PiS zdołało wyrwać TVP, jako mocny, ale zaledwie maleńki fragment przestrzeni medialnej. To wystarczyło, by sytuacja zmieniła się radykalnie, by hasło wolność słowa nabrało bardziej prawdziwego niż dotąd znaczenia, ale wzbudziło nerwowość, wściekłość i histerię hydry, której obcięto jedną z wielu głów. Jeśli teraz oglądam całe to zakłamanie akolitów TVN, ożywionych z nicości KOD-owców i protestujących ludzi, którzy w trosce o TVN pozorują walkę o wolność słowa i wolne media, to odbieram to wszystko jako perwersyjne i bezczelne kłamstwo, którego nie da się tolerować. Po raz pierwszy rzeczywiście odczuwam pogardę do protestujących, bo nie mogę uwierzyć, że takie kłamstwo, po tylu latach doświadczeń, które nie mogły ujść uwadze każdego Polaka, może być nieświadome. Nie jestem zachwycony poziomem publicystyki TVP, w szczególności ubolewam nad brakiem profesjonalizmu dziennikarzy prowadzących programy, którzy nie zachowują umiaru w przypisywaniu sobie niespotykanego nigdzie prawa do intensywnego uczestnictwa w dyskusjach. Jednak wiem, że toczy się prawdziwa wojna na śmierć i życie, ważąca na losach Polski. Nadmierny pluralizm i tolerancja wobec hunwejbinów polityki opozycji, którzy w imię źle pojętego obiektywizmu najczęściej dominują w użytkowaniu telewizyjnego czasu, to objawy, które należy radykalnie zmienić. Jednak są to drobnostki wobec zachowań dziennikarzy TVN, czy obłędnie prymitywnych, drastycznie jednostronnych programów jak „Loża prasowa”, czy „Drugie śniadanie mistrzów”. Ta telewizja dyszy nienawiścią do Polski i do Kościoła, a kłamstwo jest jej głównym narzędziem.
Kłamstwo o wolności słowa i obiektywizmie w TVN wystarczy zilustrować jednym, ale jakże aktualnym przykładem. Donald Tusk od czasu powrotu do Polski zdążył się wielokrotnie wypowiadać i każdy jego występ był wypełniony tak ordynarnymi kłamstwami, jakby nie wiedział, że zostaną one zdemaskowane. Zdemaskowane właśnie dlatego, że jest TVP, której on już nie kontroluje. Gdyby poprzestać na „wolnym medium” TVN, przeciętny telewidz, z przeciętną pamięcią mógłby pomyśleć: „Przecież on kłamie, wcześniej całkiem coś innego mówił”. Jednak natychmiast rodzą się zwykle wątpliwości: „Może ja źle wtedy usłyszałem, może miał co innego na myśli”. TVP sięga do archiwów i przywołuje materiały ukazujące wprost konfrontację dzisiejszych kłamstw z prawdą dawniejszych czasów. Bezczelność tych zdemaskowanych kłamstw jest porażająca, ale mocno dowodzi, czym jest wolność słowa i jak daleka jest prawda od kłamstwa.
Kim więc są ci opętani ludzie, których pokazano na krakowskim rynku w demonstracji wspierającej TVN jako „wolne medium” - krynicę „wolności słowa”? Ci ludzie to według mnie musi być gorszy sort!
Jeszcze dodam uwagi o amerykańskich harcownikach, którzy ślą przez ocean sygnały o tym, że wspierają TVN, bo bardzo im zależy na „wolności słowa” w Polsce. To wielka rysa dla przyjaznych relacji polsko-amerykańskich, bo dotychczas niewielu Polaków interesowało się właścicielami tak jawnie antypolskiej telewizji, poprzestając na wiedzy, że jest to od początku twór służb specjalnych PRL. Teraz dochodzi nieprzyjemna wiedza, że to amerykańscy sojusznicy nam serwują ten pasztet i wracają wątpliwości, które zrodził kiedyś Prezydent USA w Teheranie i w Jałcie.
Znam „wolność słowa” realizowaną w mediach w USA, bo poznawałem je przez 30 lat w czasie wielokrotnych pobytów w tym wspaniałym skądinąd kraju. Faktyczna wolność słowa zawsze była tam kontrolowana przez mainstreamowi  media, które miały praktyczny monopol ustawiający opinię publiczną według potrzeb niewidocznych decydentów. Każdy może tam założyć własną telewizję, ale zanim w początku lat osiemdziesiątych CNN nabrał mocy rywalizowania z ówczesnymi potentatami ABC, NBC czy CBS, zdążył upodobnić się do swoich konkurentów. Teraz, w ramach „wolności słowa”, ten sam CNN wyznaczył nową jakość, blokując wystąpienie najważniejszej osoby w państwie - Prezydenta D. Trumpa. To, co z wolnością słowa czynią dzisiaj właściciele korporacji medialnych twitter, Google, FB… pozwala lekceważyć wszelkie sugestie z tamtej strony na temat wolnych mediów. Wierzę, że Ameryka szybko, jako pierwsza się obudzi i wyzwoli z tego jarzma, pozostaniemy więc sojusznikami.          
 


Lubię to! Skomentuj12 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura