0 obserwujących
22 notki
7059 odsłon
  187   0

Profesor podrzędny niczym narzędnik (WiWi13)

Kolejny już raz ciecia osoba dała osobie... pardon, dała o sobie znać. Tak jakby ktokolwiek był w stanie zapomnieć, z kim mamy do czynienia. Nie, nie da się. Niestety. Narzędnik (łac. instrumentalis) wszystko traktuje instrumentalnie, bo on ma swój cel. Może chciałby być naczelnikiem, ale na razie jeszcze nim nie jest. Za to jest narzędziem w rękach opozycji. Opóźnili – kim? czym? Grodzkim. Odrzucili – kim? czym? Grodzkim. Krwi napsuli – kim? czym? Grodzkim. Ale czy na pewno Miejskim? W końcu siedzi... pardon, urzęduje na Wiejskiej. Może by tak krakowskim targiem: PodMiejski?


Ktoś mógłby powiedzieć, że to „Pod” ma w sobie podtekst. I owszem. Jak ktoś widział, kiedy człowiek pod „Ł” wpadnie... no tak, ostatnio widział Nowaka, więc to nie nowina... nawet nie konopka... pardon, Konopielka... wybaczcie, oczywiście koło pierdla to było (przepraszam za wyrażenie). Istny klincz z tym PodMiejskim. I wcale nie chodzi o „klinikę na skraju miasta”, gdzie doktor Strošmajer mówił jednej takiej (wcale nie cieciej), że gdyby głupota miała skrzydła, to... mniejsza z tym. To była niezła klinika. A tu nawet klinika strzelisz i nic nie pomaga.


Okazuje się, że można być profesorem, moża nawet marszałkiem (bardziej polnym niż podmiejskim), a i tak w głowie jest to, co jest. Powiadają, że głupoty nie widać. Ale słychać. Niektórzy są na tyle sprytni, że ust nie otwierają. Ale ten do nich nie należy. Klinika? Ile kliników na jednego Grodzkiego? To znaczy, ile trzeba wypić, żeby nie widzieć i nie słyszeć, co ten tam wygaduje?


Ponad rok temu, po sławetnej wyprawie cieciej osoby do Włoch napisałem krótkie wierszydło na jego temat. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że się nie zestarzało. Nic a nic.


PROFESOR MIEJSKI


Słuchać aż czasem uszy bolą,

Jak się narodu się w tej dobie

Marszałek nasz wytęża Tomasz,

Co widzi się w trzeciej osobie.


Haruje ten Grodzki profesor,

Wertuje ustaw całe sterty,

I w paragrafach wciąż majdruje

Z kieszeni mu sterczą koperty.


To jedynie w pracy wypadek,

Niektórzy chcą go upokorzyć,

Azaliż mąż ten jest wybitny,

A w grobie żywcem chcą go złożyć.


To wilki! W Senacie tera on,

Gdyż był terakota-chirurgiem,

Poucza wszystkich dniem i nocą,

Raju zrobili go demiurgiem.



Dziś żaden miś, Ryś czy Petrycja

I żaden trener wyższej klasy,

Co swych owieczek tak pilnuje,

Nie jedzie nagle na wywczasy.


Do Włoch się wybrał przed wirusem,

Nie autobusem – samolotem,

Nie znalazł nic, bo go nie było

Tak się tłumaczył w Kropce potem.


Uśmiech nam szybko znika z twarzy,

Jednak to smutne, że ten Grodzki

Igrając z życiem innych ludzi,

Bawi się z nami w hocki klocki.


Z innymi teraz woła: TESTY!

Jarząbek Wacław, Łubu dubu,

Inteligencji testy darmo

Poproszę dla całego klubu!


Stanisław Bareja in memoriam

Z cyklu: WierSzydła Z Worka Innego*

5/04/2020


drzewiej bywało:

WiWi-12 – Mruczanka Donalda

WiWi-11 – Nie ma jak w Plat-formie

WiWi-09 - Przygody Candy_Data Szymka24



PS rymy same nieraz się składają - czasem jak z rękawa wypadają...


Profesor Wiejski

na Wiejskiej siedzi.

Na co on liczy?

Czemu wciąż biedzi?


Wciąż nam tu czadzi,

a im tak kadzi,

z pustego leje

i nam chce radzić?


Trzeba uważać -

nie stracić grodzi,

którą wyciągnąć

da z naszej łodzi


Pójdziemy na dno?

Będą katusze?

On: po koperty

do domu muszę!


Niejeden myśli:

pan Nowogrodzki -

stary a lepszy,

niż ten paw Grodzki!

Lubię to! Skomentuj14 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości