Koszty tranformacji i niefektywności zostały przerzucone na młodych ludzi. Oj uginają nam się plecy. Od ciężarów tranformacji emigrujemy i staliśmy się bezpłodni Kupujemy nieruchomości o cenach z zach. Europy. Zarabiamy mniej. Pracujemy więcej.Na dupogodzinach. Nic nam się nie chce. Dzieci też się nie chce.Może nas nie stać. Chcesz m3 czy dziecko?
Zjechanie z dwóch pensji do jednej. Dajmy na to średniej 2000 netto powoduje,że niemożliwe do pogodzenia jest dziecko i kredyt.ZUS nic nie płaci mamom po byłej umowie zlecenie. By z 4000 zjechać do 2000 i się cieszyć, gdy mama musi zostać z dzieckiem, to trzeba być prawdziwym twardzielem. Są opiekunki w cenie średniej pensji i żłobki, których nie ma. Ciągle słyszymy to w mediach.
Abyśmy nie musieli tracić czasu proponujemy ufundowanie masowej farmy zygot. Nie tracilibyśmy czasu na jakąś tam ciąże. Fabryki jeszcze szybciej by się kręciły, dzięki temu więcej czasu moglibyśmy spędzić w relacji pracownik- klient. IPODy masowo zagościły by w Etiopii.
W całej Europie środk. wschodniej wymierają ludzie. Niż demograficzny w bloku państ socjalistycznych, pokazuję, że nie chodzi o widzimisie tej polskiej rozpuszczonej młodzieży. Tych wykształciuchów i lemingów, narkomanów i dziwek, na fundamentach, których formułuję się Nowy Wspaniały Świat. To my płacimy za transformacje, dlatego nie stać nas na dzieci. Nie stać nas na ceny zachodnioeuropejskie. Emerytury bieżace, wszechobecną nieefektywność i na podkładanie nóg przez wszystkich producentów urzędniczych papierków.
Reklamy UE z prośbą o większą dzietność, to wisielcze poczucie humoru, ale czego można spodziewać się po rubasznych Niemcach.
Niż to fakt. Złe warunki dla młodych to też fakt... niezauważalny?


Komentarze
Pokaż komentarze (1)