Ostatnio pojawila się informacja, że referendum będzie kosztowało 100 mln złotych. Domyślam się, że tyle kosztują wybory. Zadaję zatem publiczne pytanie czy ludzie pracujący w komisjach w czasie święta demokracji jakim jest referendum, potrafią poświęcić ten dzień w imię pracy społecznej i wziąć za to 0 zł. Wiemy, że niedziela jest wolna od pracy, ale nawet katolicy powinni zrozumieć,
że głos ludu - głos Boga.
Kwota 100 mln złotych mogłaby spaść do 10 mln przy pracy społecznej. Pozostałby tylko druk i dystrybucja
100 mln złotych to figura, która ma obrzydzić święto demokracji, w czasie którego.....
VOX POPULI.VOX DEI
i nawet te 100 mln złotych to groszaki w stosunku do strat i zysków płynących z każdej decyzji ludu.
Dlatego popieraj referendum jakiekolwiek. Nawet, gdy jesteś za lub przeciw czemukolwiek. To piękne, gdy sami możemy decydować o swoich sprawach.
Wracamy do naszych demokratycznych korzenii.
Niestety władza próbuje nam obrzydzić festiwali demokracji:
- powołując się na koszty
- namawiając obywateli by nie korzystali ze swojego prawa głosu(sic!)
- stwierdzając, że istytucja jest bez sensu, chodź sami ustalili próg frekwencyjny 50% - to tyle, ile maksymalnie chodzi na wybory. Często powołując się na taki wymóg wspomina się o Szwajcarii, w której głosowanie jest obowiązkowe.
Dlatego
- znieśmy prób 50% frekwencji
- wprowadźmy na piedestał decyzyjność obywateli
- idźmy na referendum!!!!


Komentarze
Pokaż komentarze (10)