Jacka znałem przez swojego ojca, Filipa. Będąc w liceum, uwielbiałem patrzeć jak Jacek miażdżył rozmówców swoimi ciętymi i pozbawionymi lęku wypowiedziami. Mi uchodziło na sucho z racji bycia dzieckiem.
Do jego drzwi zapukałem tuż przed egzaminem na filozofię. Załamał ręce nad moją niewiedzą, ale pełen zapału przystąpił do nadrabiania zaległości. W ciągu jednego wieczoru zdążył mi przekazać jedną z najważniejszych myśli, jakie towarzyszą mi do dzisiaj. Że w życiu spotykamy tylko ludzi. I dlatego oni są najważniejsi i oni są sensem życia.
Zdałem na filozofię, choć okazała się nie moją drogą. Ciągnięty jego magnesem, odwiedzałem go w gabinecie. Podniecony pokazywał mi najpiękniejsze czcionki na świecie, łapał się za głowę patrząc na moje próby bycia grafikiem, oraz dzielił odkryciem muzyki jako nowej dla niego dziedziny tworzenia.
Nie było tych spotkań wiele. Chwilę później drzwi gabinetu się zamknęły. Z zazdrością patrzę więc na tych, którzy uczyli się od niego dłużej. Ostatniej lekcji która kosztowała go najwięcej, udzielił wszystkim.
Kuba Gładykowski
Jeśli ktoś chciałby zamieścić tekst na tym blogu proszę o przysłanie go pod adres: wspominamyjacka@gmail.com
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Rozmaitości