Wspominamy Królaka Wspominamy Królaka
1219
BLOG

Łobodziński: Ale tak szczerze...

Wspominamy Królaka Wspominamy Królaka Osobiste Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

         Szczerze? Leci Tom Waits. Jacek szczerze nie znosił Waitsa, kompletnie nie rozumiał niektórych moich fascynacji muzycznych. Nie znosił, ale je szanował, raczej zakładał, że to Jemu czegoś zabrakło, skoro nie jest w stanie tego słuchać. Gdybym chciał zbudować świątynię Jacusia, grałyby tam pewnie kawałki Joy Division, Doorsów, motety Bacha, może klubowa elektronika… I Goodnight Ladies Lou Reeda, które przywiozłem na Jego pogrzeb, żeby zagrało, kiedy już wszyscy się wymądrzą. Panom z firmy pochówkowej nawalił sprzęt, piosenka nie zagrała. Straszliwa historia…

Co to jest straszliwa historia? To jeden z Jackowych konceptów, którymi oblepił swój świat. W tym przypadku mnie. Dla mnie proces często jest bardziej fascynujący niż efekt. Dlatego opowiadam jakieś historie, które nie prowadzą donikąd. Pozostali Ziemianie wolą, żeby jednak była jakaś konkluzja. Straszliwa historia jest wtedy, gdy po wielu dramatycznych zwrotach akcji wszystko rozłazi się jak stary siennik. Klasyczny dowcip gromadzi energię, która uwalnia się przy finalnym wybuchu śmiechu. Moje historie wzbudzają lekkie uśmieszki, a na końcu wzruszenie ramion.

Wymyśliłem sobie to Goodnight Ladies, że byłoby adekwatnym akcentem podczas pożegnania Jacka. Aparatura się zepsuła. Nie ma puenty.

I teraz gra Tom Waits, a ja płaczę. Nie łzami z oczu, ale jątrzącą raną gdzieś koło trzustki albo ciała migdałowatego. I jeszcze poetyzuję, silę się tu na jakieś sformułowania, a przecież nie o to chodzi. Ma być szczerze.

A szczerze to jest mi smutno. Rano zerknąłem skrzynki sms-owej, zacząłem ją czyścić ze śmieci. Wiedziałem, do czego zmierzam. Do sms-u Igora z przedpołudnia 19 marca. „Drodzy, zajrzyjcie tam i namówcie znajomych…”. Przesłałem wielu ludziom, sam pełen obaw, czy nie skończy się to jednak budowaniem gmachu świątynnego dla Jacka, który sam w swej przekorze i niezależności w świątyni nie mógłby zamieszkać. Sam był świątynią. A tam, „był” – jest.

Płacząc już w środku, dojechałem do tego wczesnowiosennego sms-u i zajrzałem. Pusto. Szkoda.

Ale przecież sam nie napisałem nic. Szczerze? Nie umiałem. Nie chciałem robić niczego na fali, na zjeżdżalni do piaskownicy patosu. Bałem się idealizowania, oleodruku, fałszu. Najcieplejsze słowo o Jacku nie odda Jego istoty, podobnie najsurowsza krytyka.

W nocy w pamiętną środę 10 marca napisałem coś do blogu Newsweeka. Potem na pogrzebie coś wykrztusiłem publicznie, czego nawet dokładnie nie pamiętam, choć oczywiście miałem przygotowane tezy. Nie wiedziałem, co jeszcze mógłbym pisać. To trochę jak z tą, ponoć nieprawdziwą, opowieścią, że w języku Eskimosów nie ma słowa „śnieg”, za to jest mnóstwo słów dla różnych rodzajów śniegu. Jedno słowo jest na „śnieg opadający lepkimi, dużymi płatkami przez dwa dni z rzędu”, inne na „zbity w lodową masę śnieg, który poczerniał od odchodów morsa”.

Jacek jest wielością tysięcy spotkań, milionów spojrzeń i słów, które albo nas połączyły, albo nie zdążyły. Jacek jest kosmosem potencjalności. Nie ma jednej historii Jacka. Wciąż pamiętam, jak na pogrzebie w Nieporęcie rozejrzałem się i patrzyłem na twarze mnóstwa wielkich ludzi. Niektórych znanych, innych nie. Wszyscy przyszli, bo ich wezwał taki jeden Królak, facet spoza najdalszych marchii celebrytyzmu. Niby no-nejm, a wiem, że wielu Nejmów zazdrościło Mu formatu.

Wtedy w marcu nie napisałem już niczego. Postanowiłem sobie, że pojadę na Jego grób 6 lipca, żeby napić się z Nim z okazji pięćdziesiątych urodzin. Też nie pojechałem, nie umiałem. Napiłem się w domu i się poryczałem.

Żre mnie, że naprawdę wymeldował się stąd. Banalne stwierdzenie „nie wierzę” wygląda w tym wypadku tak, że nie przyjmuję tego do wiadomości. Niemal codziennie, świadomie i podświadomie, mam Go za plecami, za uchem. W drobiazgach. Dlatego chciałbym wrzucić tu wiele drobiazgów. Pół roku po Nieodwołalnym czas wciąż nie jest dobry. Nigdy nie będzie. Ale może nie musi.

Jeśli ktoś chciałby zamieścić tekst na tym blogu proszę o przysłanie go pod adres: wspominamyjacka@gmail.com

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości