Mam gdzieś takie zdjęcie Jacka, zrobione z poziomu poniżej blatu stołu. Jacuś siedzi na krześle, czoło wspiera na dłoni, ręka oparta łokciem o stół. To był jeden z tych „piąteczków” – wtedy chyba jeszcze „sobótek” – kiedy na stole pojawiało się sporo butelek, do tego jedzenie, żeby nie paść, przybywało petów w popielniczkach. Spuścizna stanu wojennego, kiedy poza rozmowami nocą niewiele było rozrywki. Jeszcze wtedy nie weszliśmy w etapy gier towarzyskich (najpierw był scrabble, potem bule, potem rzutki…).
Nawiasem mówiąc – to wciąż jest dla mnie jedna z najwspanialszych rozrywek: mocna nocna rozmowa. Ludzie Kościoła mówią czasem, że się porządnie wymodlili – te długie rozmowy mogą być właśnie takim „wymodleniem za wszystkie czasy” (do następnego tygodnia).
Zdjęcie zrobione było na przełomie 1994 i 1995 roku, rządził Pawlak, byłem aktywnym reporterem Wiadomości, Beck powalił piosenką Loser, a Massive Attack Karmacomą. Sfotografowana pozycja Jacka przy stole wynikała z nadmiaru spożycia – nigdy w czasie tych spotkań nie przedawkowywał w sposób niebezpieczny, zawsze zastygał cicho. (Chociaż nie, pamiętam też, że kiedys u Jarka Gugały, niesiony nieznanym jemu samemu impulsem, usiłował wyjść przez balkon. Mieszkanie było na pierwszym piętrze, w miarę bezpiecznie, ale pod spodem mieszkańcy parteru urządzili sobie ogródek. Jarek powstrzymywał Jacka, mówiąc: „Jacuś, tam są wbite w ziemię tyczki, zrobisz sobie krzywdę”, na co Jacek: „Ja jestem świetny w skoku o tyczce”… I za chwilę na twarzy Jacusia pojawił się diaboliczny uśmiech – sam docenił jakość dowcipu i dzięki temu oprzytomniał.)
Kiedy później pokazałem Jackowi to zdjęcie, powiedziałem: „Znieruchomiałeś jak rzeźba. Jakiś Rodin”, nawiązując do słynnego Myśliciela (który zresztą podpiera podbródek, nie czoło). Jacek poprawił mnie natychmiast: „Raczej ‘z Polski rodę’”. Potrafił rewelacyjnie przekuć zwykłe zdanie w dowcip lingwistyczny.
Dlatego między innymi tak lubiłem te spotkania, bo zawsze – poza wiedzą, jaką się dzieliliśmy – pozostawały też na zawsze jakieś takie klejnociki konceptu. Wtedy już wódkę zastąpiło wino albo piwo, potem miejsce sobót zajęły piątki (żeby więcej mieć czasu do poniedziałku), alkoholu było coraz mniej – i dobrze. Rozmowy wciąż były gęste.
Teraz wiem, że to było jak przeciąganie liny. Że ilekroć mieliśmy Jacka dla siebie, tylekroć traciła na tym Jego rodzina. Podziwiam heroizm Joli, która miała pewnie często szczerze dosyć tych „piąteczków”, ale jakoś tam wiedziała też, jak nam wszystkim jest to potrzebne. W końcu przyszedł czas, kiedy Jacek odwrócił się od towarzystwa, Jola i Marta miały Go bliżej. I choć tak mi brakowało – wiedziałem, że to ma głębszy sens. Z ulgą przeczytałem słowa Marty, że w ostatnich latach, gdy potrzebowała Taty, był zawsze pod ręką i nie zawiódł jej.
Nie wiem, czy w tych latach wycofania zachował swój niezrównany dowcip. Spotkałem się z Nim tylko raz w 2007 roku, kiedy przyszedłem niezapowiedziany i gadaliśmy przez kilka godzin. Mówiliśmy o sprawach poważnych, serdecznie, co chwila pocierając się nawzajem, jakby chcąc sprawdzić, czy naprawdę ten drugi stoi czy siedzi obok. Nie sypaliśmy powiedzonkami, nie popisywaliśmy się przed sobą, ale w doborze słów Jacka znać było, że w pełni czuwa nad atrakcyjnym tokiem zdań. Gdyby sytuacja tego wymagała, pewnie poszlibyśmy znów w perełki.
W dowcipie Jacka nie było granic tabu. Jak gdyby oddzielał sferę rzetelnego katalogu poglądów i idei od migotliwego konceptu. Już w czasach szkolnych potrafił wraz z kolegami krzyczeć z okien szkoły w stronę pobliskiego dziedzińca klasztoru męskiego: „Tatoooo! Zabierz mnie stąd! Ja chcę do ciebie!” Dowcip był obszarem, gdzie słowo „świętość” też było tylko słowem, które można było przekręcić. W swoich poglądach, zwłaszcza estetycznych i związanych z uprawianiem sztuki, był konserwatystą, sprzeciwiał się kultowi awangardy dla samej awangardy, bronił myśli, wysiłku, pracy i zdolności technicznej przed zalewem hochsztaplerstwa, konceptu właśnie, grepsiarstwa i ściemniania. I tu naprawdę otworzył mi oczy.
Jeśli ktoś chciałby zamieścić tekst na tym blogu proszę o przysłanie go pod adres: wspominamyjacka@gmail.com
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Rozmaitości