Jestem dosc starym czlowiekiem i pamietam, ze w czasach mojego dziecinstwa w telewizji nadawali bajke pt "Makowa Panienka".
Towarzyszem Makowej Panienki byl Motyl Emanuel. Elegancki, w meloniku, przystojny, pieknie sie wyslawial i duzo mowil, przelatywal z kwiatka na kwiatek.
I JUZ!!!!!!! Tyle! Nic wiecej!
Tak mi sie skojarzylo.
Wiele razy zastanawialem sie nad estyma jaka Jan Maria cieszy sie wsrod publicystow. Teraz wiem. Jana Maria lubi duzo i barwnie mowic. To potrafi. Jego wypowiedzi sa soczyste, pointy ostre, wnioski logiczne a dowcipy wyrafinowane.
Dla publicysty wywiad z Rokita to murowany sukces, nie trzeba sie wysilac, przygotowywac. Pan Jan sam dostarczy materialu - wystarczy tylko odpowiednio przyciac (telewizja) lub sformatowac tekst (prasa). Ideal.
Ale co tak naprawde osiagnal Jan Maria w polityce? Co zbudowal? Ile to juz partii w ktorych byl, lub nawet sam stworzyl rozlecialo sie za jego sprawa?
W 2001 roku startowal w wyborach na prezydenta miasta w swoim "ukochanym Krakowie". Krakow okazal sie niewdzieczny i nie ukochal rownie mocno swego syna. Jan Maria nawet nie wszedl do finalowej dwojki. Ciekawe, ze nie poparl wowczas w finale prawicowego Lasoty i wygral lewicowy Majchrowski.
W 2005 roku Jan Maria w swym "ukochanym Krakowie" przegral sromotnie z chlystkiem Ziobra.
Wyglada na to, ze wyborcy nie darza Jana Marii az taka estyma jak zdecydowana wiekszosc publicystow.
W czym tkwi problem Jana Marii? W nieposkromionym indywidualizmie. Polityka to gra zespolowa, a Jan Maria nie potrafil ani zbudowac wlasnego zespolu, ani grac lojalnie w cudzym. Tak naprawde Jan Maria caly czas nalezal tylko do JEDNEJ partii. Ta partia nazywa sie JAN MARIA ROKITA. I mimo juz wieloletnich staran Jana Marii nie odniesie sukcesu na polskiej scenie politycznej bo ma tylko jednego czlonka i coraz mniejsza liczbe wyborcow.
Jana Marie zegnamy nie bez sympatii, acz bez zalu.


Komentarze
Pokaż komentarze