Stala sie rzecz straszna: zlosliwy kaleka i dziennikarskie zero smieli wdac sie w polemike z doktorem filozofii.
Niepomni roznicy stanu, umyslu i liczby publikacji w "Gazecie Polskiej" smieli jak rowny z rownym do dyskusji stanac z najblizszym przyjacielem Sokratesa, Platona i Legutki.
I slusznie otrzymali odpor jezykiem moze nie filozoficznym ale za to zgodnym z ewangeliczna zasada aby perel przed wieprze nie rzucac.
A my, lud ciemny wyksztalciuchowy, z nadzieja w glosie do Filozofa wolamy: "Dziela swe wszystkie zebrane racz nam wydac Panie".
Abysmy mogli je studiowac i tymze sposobem roznice pomiedzy wyksztalciuchem a PRAWDZIWYM inteligentem rozpoznac.
Amen.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)