7 obserwujących
127 notek
54k odsłony
  266   1

A mogło być tak pięknie

Wczoraj wieczorem odwiedziłem Monachium. Przyjemnie było wrócić do tego miasta po kilku latach nieobecności. Lubię Monachium za jego niepowtarzalną atmosferę luzu i czerpania z życia przyjemności. Sielską atmosferę psuły trochę liczne bramki wejściowe na imprezy z nieodłącznymi smutnymi panami w odblaskowych kamizelkach I oczywiście w maseczkach FFP2. W tym roku odwołano po raz drugi z rzędu Oktoberfest, więc na ulicach były tłumy – oczywiście bez maseczek. Jednak moje zdziwienie wywołało coś innego. Kiedy byłem w tym mieście 2 lata temu, widywałem panie w strojach stylizowanych na regionalne, jednak było to zjawisko raczej incydentalne. W tym roku co druga kobieta od podlotka po poważny wiek, była ubrana w tzw dirndl, czyli strój jak nie dosłownie kopię tradycyjnego stroju ludowego kobiet bawarskich, to w jego bliską stylizację. Przyznaję że podobają mi się kobiety ubrane w ten sposób, pomimo tego nawet, że mocno wydekoltowane wersje, widać było sporadycznie. Co było jeszcze większym dla mnie zaskoczeniem, to spora ilość młodych niemców ubranych po bawarsku.


Bawaria to piękna kraina i bogata. Na jej bogactwo na pewno złożyły się zagrabione podczas II Wojny Światowej dobra z większości krajów Europy. Ale nie tylko to. Jeżdżąc na rowerze po mojej okolicy, nie spotkałem choćby skrawka gruntu, który nie byłby zagospodarowany. Pracując w bawarskiej fabryce już ponad pół roku, widzę autentyczne zaangażowanie pracowników w to co robią. Atmosfera zaangażowania w pracę na zakładzie jest tak dominująca, że tutaj nikt nikogo nie pilnuje i nie patrzy na ręce. Gdyby ktoś bardzo chciał, mógłby bimbać sobie na potęgę, zwalając wszystko na braki w dokumentacji lub zaopatrzeniu, ale takich przypadków praktycznie się nie spotyka. Trochę już sobie pożyłem i nabrałem doświadczenia w różnych miejscach i wiem, że to bogactwo, jakie widzi się tutaj dookoła, to w znakomitej większości efekt nastawienia wszystkich do pracy i poszanowania dobra wspólnego. Nic dziwnego zatem, że młodzi ludzie idąc na imprezę, przebierają się w regionalne stroje – z sympatii do własnej ojczyzny. image

W Polsce byłoby to nie do pomyślenia i to z kilku powodów. Po pierwsze stroje ludowe, a więc wieśniactwo, wyjątkowo źle się u nas kojarzą. Odsyłam tutaj do znakomitej książki Ziemkiewicza pt: “Cham niezbuntowany”. Myślę, że rację ma autor tej książki, pisząc, że przyspieszony awans społeczny, jaki miał miejsce w Polsce zaraz po II wojnie światowej, wywołał powszechne pragnienie zatarcia śladów o swoich przodkach – każdy chciał należeć do elity. Po drugie, naszej klasie politycznej udało się podzielić Polski naród na dwa wrogie sobie obozy: na tych co stoją za PiS, oraz tych co są bliżej PO.

Skończyłem dobrą uczelnię techniczną, a na dodatek KK odstawiłem, tak jak papierosy dawno temu, więc powinienem być w grupie, tych, którzy stoją po jasnej stronie światła z Peru, zwłaszcza że moja incydentalna przygoda z PiS, skończyła się reakcją alergiczną. Jednak moje sympatie polityczne są najbliższe Konfederacji, a sympatyków PO omijam szerokim łukiem.
Sam należę do pokolenia wyrosłego na bojach z komunistyczną propagandą ubiegłej epoki i zapewne dlatego nie uległem manipulacjom psychospołecznym, które zwichnęły umysły wielu moich młodszych kolegów – tak od 45 lat w dół. Jestem naprawdę zdumiony, słuchając wypowiedzi wielu tych, którzy podobno umieją myśleć i trzeźwo rejestrować rzeczywistość, ale w ich repertuarze jest wyłącznie piana nienawiści, bez śladu otwartości na jakikolwiek dialog. Sytuacja taka wygląda na beznadziejną, bo dodatkowo odbieram u nich wyjątkowo silny instynk stadny: nie wolno odbiegać od schematu grupy (chciałoby się napisać watachy) bo ta, za każdą niesubordynację rozszarpie delikwenta na kawałki i skarze na społeczne wygnanie.
Wracając na poletko bawarskie. Muszę dodać, że w tej mojej fabryce, gdzie produkuje się w pełni zautomatyzowane linie do produkcji skomplikowanych urządzeń i praca wiąże się z uwzględnianiem dużej ilości informacji, oraz znajdowaniem nowych rozwiązań, większość stanowisk wymagających wielkiej inwencji i polotu obstawiają Polacy. Tak więc mamy niesamowity potencjał. Potrafimy tworzyć coś z niczego, co działa i sprawdza się w praktyce. Dlaczego więc  u siebie, w Polsce wszystko rozłazi się w niwecz. Dla mnie jest to pytanie retoryczne, bo widziałem ze szczegółami  jak nas rozgrywano, choćby przy okazji katastrofy Smoleńskiej. To była szatańska robota realizowana przez dwa niby sobie wrogie ugrupowania, ale doskonale zgodne w jednym celu: aby podzielić nas na dwa wrogie sobie obozy. Niestety udała im sie robota.

image
Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo