
Od razu powiem o czym mowa.
To miał być eksperyment socjologiczny. Test porównania zainteresowań internetowych czytelników.
Nie wiem, czy salonowy wikidajło pozwoli mi na używanie słownictwa przeze mnie użytego. Więc gdyby nie, to podpowiem, że chodzi tu o słowo użyte dla określenia tylnego odwłoku płci niewieściej. A słowo to zaczyna się na literę „d”.
Kto odgadnie, ten w temacie.
Na platformie NEon24 zamieściłem blog z kuszącym tytułem „Fajne dupy”. Eksperyment przebiegał nader pomyślnie. Jeszcze zanim dzwony kościelne oznajmiły południe, mój blog osiągnął już 205 odsłon. To jest wielokrotnie więcej niż inne moje artykuły w innych tematach.
Niestety eksperyment został brutalnie przerwany. Nie dane mu było dotrwanie do końca. Założenie było proste. Czy liczba odsłon jeszcze przed północą zbliży się do pięciuset tysięcy? I niestety. Tamtejszy cieć platformowy zwinął mi moje obrazki. Zwinął i pewnie powiesił sobie na ścianie. W sypialni. Żeby się nie czuł samotny. Ale mógł przecież chociaż zostawić sam tytuł i te owieczki. Na cóż mu one były potrzebne? Takie nachodzi mnie pytanie.
Ale dobrze, że blog mój pozostał tu w salonie nienaruszony. W tym salonie szef się takimi sprawami nie interesuje.
Ale wracajmy do rzeczy. Eksperyment miał pokazać skalę porównawczą zainteresowań portalowego czytelnika. To znaczy określić jego preferencje tematyczne w skali od 1 do 100 w odniesieniu do innych tematów. Pomimo że eksperyment został przedwcześnie przerwany, można z dużą dozą pewności stwierdzić, że temat żeńskiej dupy stanowczo dominuje nad innymi tematami.
I takie podejście do sprawy wydaje się nawet słuszne. Bo taka dupa ma w sobie coś wzniosłego.
Taka dupa to:
- świątynia miłości,
- tajemnica poczęcia,
- źródło szczęścia,
- poczucie wniebowstąpienia,
- obraz westchnień i tęsknoty,
- źródło natchnienia i zadumy,
- i coś tam jeszcze.
Nie piszę tego wszystkiego dla komentarzy. Piszę dla ilości odsłon. Piszę, aby słowa moje dotarły pod strzechy i tam przy blasku świec były czytane. Komentować już nie trzeba. Ale jeśli ktoś wytrzymać nie może i musi coś skomentować, to bardzo proszę. Aczkolwiek wychodzę z założenia, że milczenie jest złotem.
Niektórych internetowych trefnisiów z piórkiem w dupie, śmieszków, dupków i półgłówków na odległość od płota mojego profilaktycznie trzymam. Ale tak ogólnie to lubię pisać. Pisanie czegoś tam i czegokolwiek sprzyja rozwojowi mózgu. Zalecane jest przez psychiatrów i psychologów. Tylko trzeba uważać, bo niekontrolowany rozwój mózgu może doprowadzić do rozsadzenia czaszki. Dlatego piszę tak umiarkowanie. I czytam także tylko umiarkowanie.
Najlepiej czyta mi się znaczki pocztowe. Czasami patrzę się na filmy. Najlepsze są takie, przy których najlepiej mi się zasypia.
A tu, na naszym blogowisku, też różnie bywa. Jak ktoś coś po angielsku pisze, to w ogóle nie czytam. Bo po angielsku nie umiem. I w ogóle wychodzę z założenia, że Polacy nie gęsi i swój język mają. Po angielsku to niech sobie piszą do Anglików, Kanadyjczyków i innych żydów. Po rusku też nie czytam. Jednemu już na starość odbiło i pisze prawie już tylko po rusku. Nie będę takiego palcem wskazywał, dodam tylko, że to emeryt.
A inne takie różne obrazki to mnie wręcz odstraszają. Niektórzy pokazują swoje facjaty z sugestią, że właśnie myślą. Albo pokazują swoją żonę z nadzieją, że czytelnika przyciągną. A tu dupa blada. Wabik się nie sprawdza. Może model nie taki.
Wracając do eksperymentu. Aczkolwiek nieskończony, rzecz można podsumować naukowo.
Wnioski wstępne:
Tematyka związana z damską dupą cieszy się zainteresowaniem czytelnika portalu wyraźnie większym niż geopolityka, ekonomia, filozofia, astronomia, rolnictwo, hodowla królików oraz rozważania o sensie życia.
Sam tytuł potrafi przyciągnąć większą liczbę odbiorców niż najbardziej błyskotliwa i pracowicie napisana treść.
Czytelnik internetowy wykazuje godny podziwu refleks poznawczy. Na słowo „dupa” reaguje najszybciej.
Zaobserwowano zjawisko, które roboczo nazwano „prawem grawitacji internetowej”. Zgodnie z nim każda dyskusja, niezależnie od punktu wyjścia, prędzej czy później zmierza w kierunku tematów związanych z seksem, jedzeniem lub głupotą.
Przedwczesne zakończenie eksperymentu przez administrację uniemożliwiło ustalenie, czy liczba odsłon osiągnęłaby poziom pół miliona. Dostępne dane pozwalają jednak przypuszczać, że ludzka ciekawość nie zna granic, zwłaszcza gdy ubrana jest w krótki tytuł i obietnicę obejrzenia czegoś interesującego.
Badanie potwierdziło ponad wszelką wątpliwość, że między deklarowanymi zainteresowaniami internautów a ich rzeczywistymi zachowaniami istnieje przepaść.
W świetle przedstawionych wyników dalsze badania wydają się nie tylko uzasadnione, ale wręcz konieczne dla rozwoju nauki. Do ich przeprowadzenia potrzebne będą jednak znaczne środki finansowe, kilka odpowiednio dobranych fotografii oraz administrator, który nie będzie wykazywał nadmiernej gorliwości badawczej.
Do tego czasu pozostaje nam pokornie przyjąć fakt, że są na świecie tematy ważne, bardzo ważne i są jeszcze damskie pośladki. A z nimi, jak wykazał eksperyment, trudno konkurować. Nauka powiedziała swoje.
Stanisław Wyspiański w „Weselu” pisał, że: „Chłop potęgą jest i basta”.
Mylił się.
To dupa damska potęgą jest i basta!
----------------------------------------------
A za komuny to nie bylo covida i dziewczyny wcale nie byly takie glupie.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)