Krytyczno-cyniczny Krytyczno-cyniczny
60
BLOG

Jelenie pod krzyżem.

Krytyczno-cyniczny Krytyczno-cyniczny Polityka Obserwuj notkę 1

Z coraz większym rozbawieniem obserwuję rozwój wojenki o krzyż pod pałacem prezydenckim. Na początku było mi smutno. W takich chwilach człowiek uświadamia sobie w jakim kraju żyje. Z jednej strony zgraja religijnych fanatyków, z drugiej rozwrzeszczone dzieci Michnika. A pomiędzy nimi? Pałac prezydencki, symbol państwowości, oraz krzyż, symbol religijny Gdy tak sobie patrzyłem, jak te dwie zgraje swoim zachowaniem plwają na oba te symbole, było mi po ludzku smutno. Owszem, nie trawię Tuska i jego rządu, ale dla państwa polskiego szacunek mam. Owszem, Kościół, jako instytucję, mam w głebokim poważaniu, ale dla wyznania jako takiego szacunek też mam. 


Nie ukrywam, z niemałą satysfakcją czytałem, że policja użyła gazu łzawiącego wobec uczestników tej przykrej szopki. Jakkolwiek, uważam, że potraktowanie ich ostrą amunicją byłoby nie tylko bardziej na miejscu, ale również zgodne z polskim prawem. No bo, przepraszam, ludzie rzucający się z pięściami na funkcjonariuszy policji zasługują właśnie na to. 


Niestety w kraju nad Wisłą mamy wyniesiony z czasów PRL-u podział na "ich" i "nas". "Oni" to rząd, prezydent i podległe im instytucje, które biednego obywatela chcą tylko upokorzyć, okraść i pobić. "My" to zwykli ludzie, uciskani przez niesprawiedliwe struktury rządowe - sól tej ziemi, jednym słowem. No i "my" tłuczemy się "nimi". Proste? Proste. Jest tylko jeden problem. O ile taki podział miał sens za czasów ruskiej okupacji, o tyle teraz jest on elementym kryminogennym i anarchistycznym, jak również (proszę mi wybaczyć szczerość) pięknym świadectwem głupoty i braku umiejętności samodzielnego myślenia. Ktoś teraz pewnie powie, że sprawa nie dotyczy młodych ludzi, przyszłości narodu. Odpowiadam - nieprawda. Podział, o którym mowa istnieje również w pokoleniu, które urodziło się pod koniec PRL-u, czyli właśnie ludzi młodych. A widać to pięknie na przykładzie subkultury hiphopowej, gdzie zgraja "artystów" z niejaką Firmą na czele, jeździ sobie po policjantach jak jej się podoba. Policjant to pies, menda i tak dalej. Bo to jest "ich" zbrojne ramie. 
 

I już widzę te histeryczne nagłówki w gazetach, gdyby któryś z pajaców pod krzyżem dostał kulkę. Bo "oni" strzelają do "nas"! Jezus Maria! Bezduszni despoci u steru! Łapmy widły i pochodnie! Reakcję rządu też potrafiłbym przewidzieć. Rząd odciąłby się od wszystkiego, umyłby ręce, a policjanta by udupil, przy ogólnej aprobacie "zaprzyjaźnionych mediów". Tak więc zrozumiałem, że szkoda tego policjanta. Cóż z tego, że dzięki niemu byłoby jednego idiotę mniej w kraju, skoro chłopina poszedłby za kraty. A wraz ze zrozumieniem tego faktu, zrobiło mi się jeszcze smutniej.


Aż tu nagle - cud. Boska interwencja, lub ewolucyjny przesiew, jak kto woli. Oto dzieci Michnika się skrzyknęły na Facebooku i zamierzają jutro zabrać siłą krzyż do kaplicy Loterańskiej. No i super. Nareszcie jakiś powód do radości w całej tej sprawie. Proszę mnie źle nie zrozumieć, nie popieram żadnej ze stron. Lokalizacja krzyża naprawdę wisi mi kalafiorem. Powód do radości mam zgoła odmienny. Cztery fakty dla państwa. Pierwszy - władze miejskie Warszawy zezwoliły michnikoidom na ich akcję. Drugi - stołeczna policja nic nie wie na temat planowanej na poniedziałek szopki. Trzeci - Dominik Taras (organizator "Akcji Krzyż"), niczym Matti Saari przed swoją szkolną masakrą, pozuje na zdjęciach z bronią (w tle gazeta z nagłówkiem "Zbrojny atak na szkołę"). Czwarty - religijny fanatyzm dopuszcza rękoczyny. 


A teraz proszę państwa o połączenie tych czterech faktów. Aż uśmiech sam na ustach wykwita. W poniedziałek ze społeczeństwa zniknie kilku idiotów. Powiedzmy sobie szczerze, szykuje się niezła burda. Zastępy Rydzyka kontra dzieci Michnika. Coś pięknego. Tylko ustawić trybuny i bilety sprzedawać. Nietrudno przewidzieć, że komuś stanie się krzywda. Ktoś kogoś popchnie, ktoś komuś ubliży, ktoś rzuci jajkiem, a resztę załatwi stadna mentalność, charakteryzująca obie strony konfliktu. A gdzie tu powód do radości? Otóż, mam w głębokiej pogardzie tych wszystkich furiatów gromadzących się pod pałacem i powiem wprost - naprawdę uszczęśliwi mnie, jeśli któremuś z nich coś się stanie, a sprawca wyląduje za kratami. Dwóch idiotów mniej.
 

Zrozumiałem, że po pałacem prezydenckim zgromadzą się dwa stada jeleni. Wiele będzie tylko parskać i porykiwać, ale niektóre zaczną się trykać porożem, aż w końcu się tym porożem zczepią i, chcąc nie chcąc, wspólnie zdechną. Szkoda tylko, że to ci nieliczni policjancji, których uda się naprędce w poniedziałek skrzyknąć, będą musieli te jelenie rozganiać.
 

Uprzedzam solidarnie, że będę masakrował wszelkie objawy głupoty w sposób tak kulturalny i do bólu logiczny, że żaden cenzor mnie nie tknie.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka