Pan Migalski na swoim blogu wyśmiewa JKR i jej 35%. Wyśmiewać ma prawo, bo ten wynik JKR uzyskała w sondażu haniebnie głupim. Próba na pięciuset osobach, przeprowadzona przez telefon z absurdalnym pytaniem - "Czy ta partia mogłaby liczyć na Twój głos?". Nie trzeba być tu żadnym specjalistą, by dostrzec, jaką wartość taki właśnie sondaż przedstawia. Jeśli by patrzeć na całą sprawę tylko przez pryzmat tych wielce wątpliwych 35%, to rzeczywiście można by, wzorem Migalskiego, sobie pokpiwać. W końcu skoro nawet Palikot nie dał rady, to co dopiero jakieś tam drugorzędne kobitki z PiS-u.
Niestety, patrzeć na tę sprawę w odizolowaniu od realiów politycznych w Polsce, może tylko (przepraszam za szczerość) kompletny głupek. Pan Migalski zaś głupkiem, proszę państwa, nie jest, bo w ostatnim akapicie swojego wpisu przebąkuje co nieco o tych politycznych realiach i przyznaje, że JKR jakieś szanse ma. Tym bardziej nie rozumiem jego pokpiwania. Możliwe, że panu ornitologowi jest po prostu smutno, że koleżanki-buntowniczki nie wyciągnęły do niego ręki, uznając (całkiem słusznie, moim zdaniem), że Migalski będzie tylko zbędnym balastem? Czy się z nim rzeczywiście (nie)kontaktowały? Nie wiem. Ale po tonie Migalskiego wnoszę, że chyba jednak nie.
Zostawmy więc wynurzenia pana Marka. Dla mnie ciekawszą sprawą jest rzeczywista wartość tych 35% procent. A to nie jest wcale taka prosta sprawa. Jasne, sondaż Rzepa zrobiła tragiczny. Niemniej, warto się zastanowić, dlaczego go zrobiła. Wszak oczywiste było, jaka będzie jego wartość informacyjna. Moim zdaniem, może to wynikać ze zniechęcenia. Nie tyle rządem, co nieudolnością opozycji. To taki sygnał dla JKR. "Joasiu, próbuj. Będziemy z Tobą." Wierzę, że rzeczywiście warto kibicować osobom, które próbują rozbić partyjny duopol w naszym kraju,
A JKR+EJ mają całkiem realne szanse. Bynajmniej, nie ze względu na swoje kompetencje (które nie mnie oceniać). Mają szanse, bo stanowią świetny młot na Jarka, tak więc obie panie mogą spokojnie liczyć na czas antenowy w "zaprzyjaźnionych mediach". Media obecnego rządu nielubiące (zupełnie podstawnie, w moim przekonaniu) też puszczają do zbuntowanych niewiast oczko, czego koronnym dowodem jest sondaż Rzepy. Nie zdziwyłbym się też, gdyby i Ojciec Dyrektor ugadał się z JKR+EJ (a stanie się tak, jeśli Kaczyński nie dopuści w końcu Ziobry do władzy). Z takimi warunkami startowymi, sądzę, że Ela i Joasia mają realne szanse na stworzenie... czegoś.
Chciałbym również zwrócić państwa uwagę na ciekawy wywiad, którego pani Jakubiak udzieliła "Faktowi". Krótki fragment:
- Ile jest takich osób w całej partii, na które możecie liczyć, które mogą was poprzeć i pójść za wami?
- W skali partii to jest kilkaset osób.
- Bliżej tysiąca czy sześciuset?
- Bliżej sześciuset. Tak, jak mówię – kilkaset.
I kolejny fragment. Tym razem Kluzik-Rostowska dla GieWu.
- Ma pani podobno dość sojuszników, by powstał klub w Sejmie. To przynajmniej 15 posłów.
- Dostaję dużo telefonów, SMS-ów, maili ze wsparciem. Miarą polityka jest skuteczność korzystania z instrumentów, które ma. Ja jestem jeszcze przed przeglądem tych instrumentów.
I co? Wygląda na to, że JRK+EJ zamierzają sobie powalczyć.
Pisałem wyżej, że warto kibicować każdemu, kto uderza w nasz piękny polityczny duopol. Warto, naprawdę. Dzięki takim ludziom (mniejsza o ich kompetencje) na scenie politycznej będą mogły się pojawić ugrupowania po stokroć bardziej interesujące, niż PiS i PO, i po stokroć bardziej od nich merytoryczne. A parę takich by się w Polsce znalazło. Mam jednak wątpliwości, czy to aby odpowiedni czas na ten cały doping. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta - jeśli JKR+EJ się jakoś wybiją (jak pisałem, jest na to szansa), to do gry może również wrócić Palikot ze swoją Partią Pięknych. Tego byśmy nie chcieli. Bo ile jestem za dywersyfikacją sceny politycznej, o tyle nie ma we mnie za grosz wyrozumiałości, jeśli chodzi o błazenadę na tej scenie. "Róbmy politykę, a nie kabaret", że tak sparafrazuję miłościwie nam panującego.
Dlatego myślę, że Rzepa trochę za bardzo się podnieciła, a konsekwencje jej "sondażu" mogą być naprawdę różne. Może warto było wstrzymać się trochę z puszczaniem oczka, przynajmniej do czasu, aż Partia Pięknych i jej markiz po prostu znikną.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)