"... Optymiści, którzy w gruncie rzeczy, są miłymi kretynami..." mawiał w kabarecie pod Egidą Piotr Fronczewski. Obecnie niczym niezmoncony optymizm jest na... "fali"
Wśród łąk, pól i lasów nad brzegiem malowniczo położonego jeziora, w niewielkiej osadzie, mieszkał sobie zdeklarowany optymista Bartosz.
Pewnego ranka przyszła ulewa, wielkie krople wody bębniły o dach. Następnego dnia deszcz nieco zelżał, Bartosz wyjrzał przez okno, wody w jeziorze przybyło. Dobrze, bardzo dobrze pomyślał Bartosz, im więcej tym lepiej. Z braku lepszego zajęcia nasz bohater odpalił kompa. Jakaż była jego radość kiedy okazało się, że podskoczyły ceny łódek, jachtów i pontonów.
Bartosz, szczęśliwy posiadacz łodzi i pontonu zwietrzył interes. Dał ogłoszenie na alegro. Kolejny dzień strugi wody grały swoją monotoną melodyjkę wartko pokonując rynienki przeciwdeszczowe. Bartosz już buszował w internecie. Na jego ofertę odpowiedział klient. Rewelacja westchnął Bartosz, zarobię kasę a deszcz napewno jutro ustanie. Jakaż była jego radość, kiedy okazało się, że kupcem okazał się ziomal, zwany ponurym Robertem.
Mimo niekorzystnej aury kupiec pofatygował się do Bartosza i wypłacił gotówkę za łódź i ponton. Super, ucieszył się Bartek , w mgnieniu oka zarobiłem kilka tysięcy. To frajer denty, ten Robert, na grzyba mu ponton ? gdzie on chcę pływać skoro od tygodnia leje. co tam , jutro pewnie zaświeci słońce. a desz padał i padał i... padał
"....zabrała gościa woda
na dno poszedł jak kłoda
na zawsze się pogrążył
bo ratownik nie zdążył..." ***
*** Cytat z piosenki Rudiego Schuberta "Monika, dziewczyna ratownika"


Komentarze
Pokaż komentarze