Zostaw za sobą piękna ślady...
Szczęście to codzienne odczuwanie własnego wolnego istnienia
156 obserwujących
1761 notek
1373k odsłony
  10546   0

Viktor Orbán - "Powstrzymać oszalałą Brukselę"!

Tekst wymaga półgodzinnej lektury, ale warto!

 

Wczoraj pół godziny przed północą portal wpolityce.pl opublikował fragmenty przemówienia premiera Węgier Viktora Orbána jakie - w raporcie o stanie państwa i podsumowując 2015 rok - wygłosił 28 lutego przed parlamentem swojego kraju. Fragment ów dotyczy polityki międzynarodowej [1].

 

Uważam, że przemówienie to winno być znane nam wszystkim i jest jednym z tych, które mają wagę historyczną i warto je powielać po wielokroć.

 

Stąd też pozwalam sobie - w drugiej części postu - na jego opublikowanie w całości mając nadzieję, że portal wpolityce.pl zrozumie moje intencje. Jednocześnie zaś pragnę mu wyrazić podziękowania za tę publikację.

 

Wpierw jednak przedstawię - według mnie - najistotniejsze z polskiego punktu wiedzenia fragmenty wypowiedzi premiera V. Orbana z moim krótkim komentarzem. Zachęcam jednak do przeczytania jego całości i własną ocenę jego treści. Każde bowiem zdanie wypowiedziane przez premiera Węgier jest ważne. Pierwszy fragment wypowiedzi nie jest chronologiczny, ale w treści chyba dość istotny.

 

"Prasa niektórych krajów członkowskich otwarcie rozpowszechnia o nas kłamstwa. Krytyka Węgier jest szorstka, brutalna i agresywna. Na dodatek straszą nas finansowymi karami twierdząc, że nas wspierają, my zaś jesteśmy niewdzięczni (...) Rzeczywistość jednak jest taka, że nic nie jesteśmy sobie wzajemnie winni, ani feniga. Węgry, osłabione po 45 latach komunizmu, wykrwawione, niezdolne do konkurencyjności, pozbawione kapitału, otworzyły na oścież swe bramy zachodnim firmom. To wszystkim przyniosło profity. Zachodnie firmy wywiozły stąd tyle samo, ile przysłała nam Unia. Jesteśmy kwita, żadna ze stron nie ma podstaw do pretensji". 

 

Chciałbym, aby ta prawda dotarła również do całego polskiego społeczeństwa. Obowiązującą narracją polskich elit III RP jest wtłaczanie nam przeświadczenia o ogromnych zyskach, jakie Polska uzyskała od krajów Europy Zachodniej a szczególnie po jej wejściu do UE. Jednocześnie straszy się nas możliwością odebrania nam dotacji czy też pomocy unijnej. Prawda jest zupełnie inna - to gospodarki i firmy zachodnie (ze wskazaniem na niemieckie) relatywnie uzyskały od Polski więcej niż Polska uzyskała od nich! Bilans zysków i strat jest dla naszego kraju niestety niekorzystny i to bardziej niż mówi o tym premier Węgier twierdzący, że jesteśmy "kwita". Jestem w trakcie opracowywania naukowego artykułu (może - w zależności od objętości -  nawet broszury) o stanie ekonomicznym państwa jakie nam zostawiły elity III RP a szczególnie PO-PSL. Im bardziej wgłębiam się w ekonomiczne dane, tym bardziej zaczynają mnie one porażać. Pozwoliliśmy na wrogie przejęcie (prywatyzacja zgodna z pierwotnym planem Sachsa-Sorosa-Balcerowicza ) niemal całego naszego przemysłu, handlu, bankowości i usług oraz protekcyjnie traktowaliśmy kapitał zagraniczny. Skumulowane od 1988 roku dzięki temu zyski netto firm zagranicznych (po opodatkowaniu i też tych wrogo przejętych za bezcen) w Polsce w połączeniu z wypłatami z owego zysku i kwotami przeznaczonymi na podwyższanie kapitału własnego oraz z uwzględnieniem dochodów z prywatyzacji i legalnych oraz nielegalnych finansowych zagranicznych transferów tych firm wraz z polskimi dochodami podatkowymi a dodatkowo biorąc pod uwagę kwoty netto pomocy unijnej (pomoc minus składa własna) w zestawieniu z ogromnie rosnącym publicznym i zagranicznym zadłużeniem Polski w powiązaniu z faktem, iż 80 centów z 1 Euro pomocy unijnej trafia z powrotem do UE... wskazują, iż Polska kilkukrotnie więcej dała zarobić zachodnio-unijnym gospodarkom i firmom zewnętrznym niż od nich uzyskała. Rozwijaliśmy się na kredyt tracąc własność i zadłużając się  w tempie zastraszającym. Oddaliśmy naszą gospodarkę niemal w całości zagranicy. Uzyskała ona ogromne profity i dziś ktoś z elit UE i naszych zdradzieckich pseudo elit śmie wmawiać nam jakąś wdzięczność i śmie nas straszyć jakimiś sankcjami? To raczej my winniśmy żądać od nich zadośćuczynienia za utracone szanse i zyski, za utratę naszej narodowej własności i relatywną utratę możliwości naszego narodowego, polskiego rozwoju! A jeżeli dodać do tego utratę zysków wypracowanych przez kreatywnych Polaków zmuszonych do ekonomicznej emigracji i fakt zastraszająco niskich płac Polaków to... po prostu "ręce opadają" i każą nacisnąć klawisze klawiatury wzywające do osądzenia wszystkich zdrajców Polski począwszy od L. Balcerowicza... Jako przedsmak opracowywanej przeze mnie analizy podam m.in. takie fakty. Rząd PiS (licząc dla uproszczenia lata 2006, 2007) zwiększył dług publiczny (wg. metody ESA95) z poziomu 463,02 mld zł na koniec roku 2005 do poziomu 529,83 mld zł na koniec roku 2007, czyli o 66, 81 mld zł. Za rządów PO-PSL (licząc dla uproszczenia lata 2008-2014) dług publiczny wzrósł z poziomu 529,83 na koniec roku 2007 do poziomu ok. 1032,3 mld zł na koniec roku 2014, czyli o 502,47 mld zł. W roku 2015 dług ten spadł o jakieś grubo ponad 153 mld zł a wynikało to z efektów kreatywnej księgowości V. Rostowskiego i z kradzieży naszych - Polaków - pieniędzy z OFE i Funduszu Rezerwy Demograficznej. Na koniec listopada 2015 roku (po kradzieży m.in. z OFE) oficjalnie było to około 837 mln. zł. Ten dług nie zawiera kwot, jakie państwo będzie musiało w przyszłości wydać na świadczenia dla przyszłych emerytów. Uwzględniając te wydatki dług publiczny (ukryty) sięga 3 a może i 5 bln. zł, co w przypadku pierwszej kwoty oznacza, że na jednego mieszkańca wypada nieco ponad 84 tys. zł. Natomiast według danych NBP zadłużenie zagraniczne Polski na roku 2015 roku wyniosło 291,9 mld Euro (ok. 356 mld USD). Warto wspomnieć, że sławne już zadłużenie zagraniczne jakie zostawił nam po sobie E. Gierek w 1980 roku wynosiło w walutach wymienialnych 24,1 mld USD a wymagalne płatności z tytułu obsługi zadłużenia zagranicznego na rok 1981 wynosiły 10,9 mld USD. Dług ten - mimo umorzenia jego części - spłaciliśmy niedawno. Koszty obsługi naszego zadłużenia (odsetki) to około 40 mld zł... Roczny deficyt budżetowy w ostatnich 8 latach zwiększył się niemal aż 3-krotnie: z 16,0 (2007 r.) do 46,1 mld zł (2015 r.) przy jednoczesnej wyprzedaży majątku państwa sięgającej łącznie ponad 60 mld zł i tzw. ogromnej pomocy unijnej i dobrych wskaźnikach wzrostu gospodarczego (pusty rozwój poprzez zadłużenie).

Lubię to! Skomentuj127 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale