Pan wicepremier Gosiu chciał oszczędzić kłopotów pani prezydent Bufetowej. Robił, co mógł. Ale mógł niewiele. Ugadał z kolejarzami, że emerytury pomostowe dostaną ci, którzy pracują na rzecz bezpieczeństwa ruchu. Na opcję zerową się nie zgodził.
Panowie związkowcy rzekli, że sprawa nie jest zamknięta, referendum strajkowe trwa, a do opcji zerowej pewnie wrócą. Nie oni jedni - utrzymania wcześniejszych emerytur na obecnych zasadach dla wszystkich, którzy podjęli pracę przed wejściem w życie reformy emerytalnej - 1 I 1999 - chcą też liczne inne branże i związki. Patrzą na to górnicy, którym Sejm już w 2005 przywileje wydłużył bezterminowo.
Rząd planuje, że Sejm późną jesienią uchwali ustawę o pomostówkach. Może to być ciężki czas dla nas wszystkich. Do Warszawy zjadą w celu demonstrowania wszystkie branże i związki mające choć cień cienia szansy na specjalne warunki emerytalne. Na manifestacje pod samym Sejmem i na Trakcie Królewskim urząd miasta stołecznego będzie musiał wprowadzić reglamentację, a na ważniejszych skrzyżowaniach specjalne komisje rządowo-miejsko-związkowe będą kierować ruchem: teraz przez sześć minut mogą iść górnicy z Południa na Północ, a czekają nadchodzący ze Wschodu lekarze i maszerujące z Zachodu nauczycielki.
Ale nie ma to jak demonstracja poparta strajkiem. Pomyślcie: koleje stoją, wszystkie drogi zablokowane, zamknięte szkoły, szpitale i przychodnie. Może lepiej zachować sobie cały urlop na późną jesień i zwiać na Costa Blanca? Tam wtedy taniocha...



Komentarze
Pokaż komentarze (26)