Sejm, sala 101, spotkanie komisji ustawodawczej dziś rano. Temat: projekt małej nowelizacji ustawy lustracyjnej. Przedstawiciel wnioskodawców Ludwik Dorn ma ze sobą projekt i trzy drewniane małpki. Jedna zakrywa sobie usta, druga oczy, trzecia uszy. Nie słyszeć, nie widzieć, nie mówić" - wyjaśnia Dorn.
To, mówi, wizja najnowszej historii Polski, którą zaprezentował TK w wyroku z maja, kwestionując m.in. art. 36 ustawy lustracyjnej - o trybie dostępu naukowców i dziennikarzy do akt IPN. Skoro nie ma trybu - nie ma dostępu. Stąd idea małej nowelizacji, by szybko zrobić to, na co godzą się niemal wszyscy: przywrócić dostęp do teczek historykom i mediom. Projekt podpisała koalicja i PSL, Platforma deklaruje poparcie. Ustawa zapewni sądową kontrolę decyzji IPN.
Namawiając posłów do szybkiej pracy Dorn
narzekał, że nie wiadomo, co zadowoli TK, bo nie wiadomo dokładnie, co było złe w starym art. 36: wciąż brak pisemnego uzasadnienia wyroku z 11 maja. TK ma czas do 15 czerwca. Problemu by nie było, gdyby TK pozostawił w mocy stary przepis do czasu uchwalenia nowego. Decydując inaczej, TKdrastycznie naruszył wolności konstytucyjne, a Sejm musi je jak najszybciej przywrócić - rzekł marszałek i trudno odmówić mu choć części racji.
Poprawki zgłasza SLD. Ryszard Kalisz żąda, by rozpatrując wnioski o dostęp do akt IPN zawiadamiał - i dopuszczał jako strony przed podjęciem decyzji - każdego, o kim jest wzmianka w teczkach objętych wnioskiem. Reszta na to: wolne żarty. Stroną w sprawie mógłby być wówczas także esbek - wytwórca dokumentu...
Jak już pisałem, projekt Dorna ma i słabe strony: dziennikarz składając wniosek musi też złozyć upoważnienie redakcji lub wydawcy, co eliminuje wolnych strzelców. Także dostęp w trybie naukowym wymagałby poparcia samodzielnego pracownika humanistycznej instytucji naukowej - zatem sponsora czy też mentora szukać musiałby np. ks. Isakowicz-Zaleski. Przyznam, że odpowiedź Dorna na te zarzuty nieco osłabiła moje wątpliwości: marszałek zauważył, że na razie poprawiana jest doraźnie ustawa, która tak czy tak reglamentuje dostęp do akt, a w Polsce nie będzie trudno znaleźć kogoś, kto poprze wnioski wolnych elektronów. Na debatę o szerszym otwarciu archiwów czas ma przyjść jesienią.
Co tam zresztą szczegóły. Nie przepadam za politykami, którzy ostro krytykują TK. Ale nie mogę zaprzeczyć, że Dorn miał dziś w komisji mocne wejście. Dobre wejście.



Komentarze
Pokaż komentarze (19)