Roman Giertych chyba nie należy do tych, którzy chcą zmieniać mediany image LPR. Zażądał wznowienia prac komisji śledczej ds. Orlenu grożąc, że w przeciwnym razie Liga nie poprze kandydata PiS na szefa NIK. Na razie PiS unika odpowiedzi.
Sądzę, że komisja orlenowska swoje zrobiła. Śledztwa w prokuraturze w sprawie mafii paliwowej drgnęły i zwiększyły swój zakres. Wątpię, by posłowie mogli tu jeszcze coś znaczącego zdziałać. Mnożenie komsji śledczych umacnia wizerunek obecnej koalicji jako zajmującej się głównie polityczną zemstą. Warto też pamiętać o ograniczeniach personalnych i lokalowych - w klubach nie ma tylu posłów zdolnych do, wierzcie mi, potwornie ciężkiej pracy w przeciętnym śledziu, a w Sejmie - brak pomieszczeń.
W ramach wątku Giertych zażądął znalezienia winnych wykończenia Józefa Gruszki. Radykalna frazeologia lidera LPR słabo do mnie przemawia, zwłaszcza bijąca z jego słów pewność, iż winne są media, zwłaszcza Wyborcza. Od dawna sądzę jednak, że trzeba wyjaśnić kulisy najbrutalniejszego ataku na szefa komisji orlenowskiej - aresztowania jego społecznego asystenta pod zarzutem szpiegostwa.
Większość mediów była raczej zdystansowana: w winę młodego człowieka trudno było uwierzyć. Ale dopiero niedawno został on oczyszczony z zarzutów. To wtedy Gruszka postarzał się nagle o kilka lat, a potem dostał tragicznego wylewu. Ustalenie, kto - nie tylko w prokuraturze i ABW, także w sferach rządzących - stał wtedy za ewidentną prowokacją wobec Gruszki i komisji, byłoby zarazem wskazaniem, kto w sferze moralnej ponosi jakąś część odpowiedzialności za eliminację polityka PSL z życia nie tylko publicznego.


Komentarze
Pokaż komentarze (23)