Spór o tryb zwrotu nieważnych oświadczeń lustracyjnych mnie nie rajcuje. Nie widzę większych sensacji w powieszonym dziś wreszcie uzasadnieniu majowego wyroku TK. Jest jednak coś, co zwróciło moją uwagę - radykalizmem idealizmu sędziów.
Dokładniej niż w szkicu uzasadnienia z 11 maja TK napisał, czemu odrzucił zapis ustawy o publikacji przez IPN katalogu TW. Otóż podkreślił, że dzisiejsza RP nie może używać kryteriów autorstwa tajnych służb PRL. Sędziom chodzi więc nie tylko o domniemanie niewinności, ale i o to, by ewentualna ustawa lustracyjna podzieliła osoby, o których jest coś w IPN, na kategorie wypływające z dziejszych kryteriów uczciwości.
To wydaje się oznaczać, że TK w obecnym składzie nie uzna żadnego automatyzmu: każda teczka miałaby być zbadana, nim IPN cokolwiek z nią zrobi i choćby umieści jej sygnaturkę w jakimś katalogu. To intuicyjnie piękne: żadnych wyroków kapturowych; żadnej młócki kombajnem Bizon, tylko pielenie rączkami drobnymi i delikatnymi. Ale w praktyce może okazać się tak idealistyczne, że uniemożliwi nawet powszechne ujawnienie akt, o jakiejkolwiek lustracji nie mówiąc.
Ale to nic specjalnie nowego. Nowa - i zabawna - jest dyskusja w mediach, czy teraz, po poblikacji uzasadnienia, prezes IPN może czy nie może opublikować Listę 500. Czy wyrok TK i jego uzasadnienie to prawo? Nie, to tylko nakaz unieważnienia jakichś przepisów i wskazówka, jak tworzyć nowe. Z uzasadnienia wynika, że Sejm raczej nie powinien napisać w nowej ustawie, iż prezes IPN ma prawo publikować listy 500 itd.
Dziś Janusz Kurtyka w swych konretnych czynnościach nie jest związany wyrokiem ani uzasadnieniem. Może zrobić niemalże co chce. Publikacja listy mogłaby być sprzeczna z idealistycznym podejściem, które zaprezentowałem parę akapitów wyżej. Ale nie kryję, żem też ciekaw. Oraz świadom, że lista tak czy tak wycieknie. Zresztą jej publikacja we fragmentach, w ramach prac badaczy z IPN, byłaby w pełni legalna, a to właśnie prezes na razie zdaje się zapowiadać.


Komentarze
Pokaż komentarze (32)