Jak to dobrze, że w mediach pracuje głównie młodzież. Dla jednych początek świata to rok 2002, dla innych - 2005 (IV RP!), nieliczni pamiętają 1997 i AWS.
Puls Biznesu bardzo się przejął, że marszałek kujawsko-pomorskiego powierzył firmie prywatnej, a nie PKP, obsługę tras pasażerskich bez trakcji elektrycznej. PCC Rail ma uruchomić linie w grudniu. Taborem dzierżawionym od samorządu, po torach PKP.
Linka nie podam, bo Puls Biznesu każe mi płacić za dostęp do e-wersji tekstu. Gazeta zauważa wprawdzie, że PKP zaskarżyły przetarg i na szampana za wcześnie, ale głosi, że monopol PKP został przełamany, nadeszła kolej na prywatną kolej.
Rok 1992 to dla większości polskich dziennikarzy czasy bitwy pod Cuszimą. To jakoby wtedy jeden z rosyjskich pancerników, zanim poszedł na dno pod ogniem japońskim, oddał przypadkową salwę, która rykoszetem zatopiła rząd Jana Olszewskiego.
W tym samym roku w nieco innej części świata startowały prywatne koleje. Ok, może niezupełnie prywatne, ale niepaństwowe. Mowa o spółce Lubuskie Koleje Regionalne, powołanej przez wojewodę. Miała własny tabor (!) i wielką publicity we wszystkich mediach. Po roku była bankrutem, po dwóch latach została rozwiązana. PKP stanęły bowiem na głowie, by konkurenta uwalić, i wbrew rządowi - uwaliły.
Coś się w Polsce zmieniło od 1992? Co nieco. A w prawie dotyczącym kolei? Trochę. A w PKP? Poza podziałem na x spółek - nic. Historia prób konkurencji z PKP jest krótka i smutna. Obawiam się, że jeszcze długo jedynym wyłomem w monopolu będą urocze ciuchcie, które nikogo donikąd nie dowożą. Jak ta - choć i ona, utrzymwana przez fundację, jeździ w barwach... PKP.



Komentarze
Pokaż komentarze (18)