Jak zmienić ordynację - na razie mówmy o samorządowej, by uniknąć zarzutów "skoku na cokolwiek"? Jak dyskutować o ordynacji, a nie o bieżącej polityce i o tym, kto dziś zyska, a kto straci? Mam pomysł, prosty jak drut.
Niech koalicja spróbuje dogadać się z opozycją. Niech Sejm do wiosny uchwali nowelizację z JOWami. Z drobnym vacatio legis: weszłaby w życie po wyborach lokalnych 2010. Te odbyłyby się wedle starych zasad. Tyle, że PKW musiałaby dodatkowo przedstawić symulację składu rad, gdyby JOWy już obowiązywały.
Nie byłaby to symulacja doskonała, bo w głosowaniu na listy inne są kryteria doboru kandydatów, nieco inne też decyzje wyborców. Ale problem dotyczyłby każdej partii, więc symulacja dałaby w miarę rzetelny obraz, czy JOWy to lek na całe zło, czy może wręcz przeciwne. W tym drugim wypadku byłby czas nawet na unieważnienie nowelizacji, bo do wyborów 2014 byłoby sporo czasu. Ale zrobić ustawę o skreśleniu JOWów - to trudniejsze niż nie zrobić ustawy o JOWach.
Eksperyment można rozszerzyć, per analogiam, na wybory prezydenckie. Czemu nie sprawdzić w 2010, czy od obecnej zasady "zwycięzca bierze wszystko" - nie byłyby lepsze proporcjonalne wybory głowy państwa? Gdyby symulacja wykazała słuszność tej teorii, w 2015 zasada proporcjonalności stałaby się obowiązująca.
Inne tematy w dziale Polityka