To nie jest wpis z kategorii Biznes, bo nie próbuję analizować słuszności posunięcia Rady Polityki Pieniężnej, która podniosła stopy o ćwierć dużego punktu. Nie będę też rozważał, jak zareaguje rynek finansowy i banki. Trochę mnie tylko zastanawia, a trochę bawi polityczny kontekst tej decyzji.
Od lat i lewica, i socjalna prawica nawoływały, by całą RPP wyeksportować na Madagaskar, bo polityką zbyt wysokich stóp dławi polską gospodarkę. Proces odzyskiwania RPP rozpoczął się w kadencji 2001-2005, za rządów SLD-PSL, co zaowocowało zgrubsza... zatrzymaniem obniżek.
Koalicja PiS-SO-LPR w obecnej kadencji dokończyła proces, gołębie mają już w RPP przewagę - i Rada jęła stopy... podnosić. Czy to kolejny dowód, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia? A może są jednak jakieś obiektywne prawa rynku, których nawet największy gołąb zlekceważyć nie może? PS. Nawiasem mówiąc, styk gospodarki z polityką nie jest w Salonie popularny. Oto wczoraj kilku komentatorów oburzało się, że media mówią o pielęgniarkach, a milczą o tym, co ważne - np. podpisaniu przez prezydenta obniżki klina. Wszakże mój post o tym zaskakująco szybkim podpisie nie zainteresował psa z kulawą... ;)


Komentarze
Pokaż komentarze (35)