Gdzie pan jest, panie Sułku? - zdawał się wołać prowadzący wieczorną część obrad Sejmu wicemarszałek Bronisław Komorowski. Na próżno. Z braku posła Leszka Sułka z Samoobrony Sejm musiał zrezygnować z II czytania noweli ustawy o zasadach uznawania nabytych w państwach członkowskich Unii Europejskiej kwalifikacji do wykonywania zawodów regulowanych.
II czytanie zwane jest oficjalnie rozpatrzeniem sprawozdania komisji. Wg regulaminu to, co komisja wymyśliła, przedstawia całemu Sejmowi poseł sprawozdawca. On też w imieniu komisji odpowiada potem na pytania. Komisja Sprawiedliwości powierzyła to zadanie Sułkowi. Komorowski otrzymał jednak z klubu Samoobrony informację, iż poseł przebywa... poza Warszawą.
To nie pierwszy raz w dziejach Sejmu RP, ale brak sprawozdawcy zdarza się bardzo rzadko - raz, dwa razy w kadencji. Komorowski był widocznie przejęty, bo ogłosił, że w trybie awaryjnym udało mu się skompletować posłów (sprawozdawcę i mówców klubowych) niezbędnych do przejścia do następnego punktu porządka obrad - o noweli ustawy o ochronie granicy. I nad nią niedobitki teraz debatują.
Przypominam, że zwykle posłów bronię. Widzę, że wielu z nich naprawdę ciężko tu pracuje. Ale ten przypadek niepokoi. Jeden z posłów PiSu twierdzi, że widział Sułka dziś rano na posiedzeniu komisji sprawiedliwości.. Wyjechał więc czy nie?
PS. Jak się dowiedziałem, klub Samoobrony także nie wie, gdzie jest poseł Sułek. Przez telefon mówi tylko: poza Sejmem. Poseł twierdzi też, że nie był świadom, iż komisja wyznaczyła go do roli posła spawozdawcy.
Decyzję taką komisja podejmuje w formie uchwały, choć głosować nie musi: starczy, że nikt się nie sprzeciwia. By nie przesądzać o winie posła Sułka, dodam, iż bywałem świadkiem wyznaczania na sprawozdawcę posła nieobecnego na posiedzeniu komisji.


Komentarze
Pokaż komentarze (20)