Jest problem Leskiego. Czepiam się, choć chyba nie ma czego. Mój wczorajszy post o nieobecności posła Leszka Sułka to chyba jedyna w mediach i necie reakcja na fakt, iż poseł wyznaczony przez komisję na sprawozdawcę ustawy nie zjawił się w Sejmie, gdy ten zamierzał wysłuchać jego sprawozdania.
Poseł podobno się odnalazł. Marszałek skonstatował, że punkt 8. porządku obrad nie mógł się odbyć wczoraj, i zarządził rozpatrzenie punktu dziś o 19.00. Poseł ma tym razem przyjść. Marszałek ani Prezydium Sejmu sprawy nie komentują. Rzecznik klubu Samoobrony Mateusz Piskorski powiedział mi, że poseł Sułek już usprawiedliwił się przed szefem swojej komisji i to wystarczy. Hm, jak komu...
Jak wspomniałem, w mediach ani słowa. Gdy jednak dziennikarze zainteresują się jakąś debatą, zajrzą na salę obrad i zobaczą kilkunastu posłów - znów oburzą się, że się reprezentanci narodu obijają. Choć akurat wysiadywanie w sali plenarnej nie jest obowiązkiem posła, z wyjątkiem tylko sprawozdawcy i mówców klubowych.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)