Polskie prawo, jakie jest - każdy widzi. Jego wykonywanie przez państwo - takoż. Lecz brzydko jest kopać leżącego poniżej pasa - a takim kopaniem są powszechne w s24 lamenty nad emerytką skazaną za 5-groszowe uszczuplenie przychodów państwa z podatku VAT.
Media i blogerzy zgodnie oburzają się, że grzywna i koszty (w sumie 300 zł) są niewspółmierne do czynu. Miało być 3 zł? Wszyscy jakby wierzą, że się pani raz zdarzyło i zaraz trafiła na inspektora skarbowego. Cytują też emerytkę, że "szef kazał". Nikt nie pyta, czy szefa przesłuchano jako świadka w karnym przecież procesie. Nikt nie wyjaśnia, jak państwo ma przeciwdziałać oszustwom VAT-owskim, jeśli nie kontrolami w handlu detalicznym.
"Ściganie za 5 groszy" dziś potępia Paweł Burdzy. Dla kontrastu dowodzi, że państwo dopuszcza się jakoby milionowych oszustw na szkodę organizacji pożytku społecznego. Skarżą się one, że wciąż czekają na datki z tytułu 1% PIT. "Dura lex sed lex. Ale tylko wobec Ciebie, Obywatelu" - konkluduje Burdzy, też sugerując łamanie prawa.
Skargę do ministra, że urzędy skarbowe zwlekają, NGOsy napisały już 18 czerwca. Przeczytać ustawy nie zdążyły. Ta, czemu się świeżo dziwiłem, nakazuje, by urzędy skarbowe przelewały kasę NGOsom "w lipcu lub sierpniu". Naczelnik, który zrobił to wcześniej, może mieć kłopoty. Ot, zagwozdka...
Inne tematy w dziale Polityka