Sami widzicie: kanikuła. Także w Salonie: spada liczba postów, komentarzy, wizyt. Nic w tym złego - każdy ma prawo do wakacji. Poseł także. I w tym duchu, więc czysto informacyjnie, donieść chcę o nowościach w sferze wakacji parlamentarnych.
Marszałek Sejmu (niestety dla mnie, bo nieoficjalnie wiedziałem o tym już wcześniej) ogłosił publicznie o umowie, jaką zawał z premierem. Jeśli klepnięty przez rząd we wtorek projekt reformy finansów publicznych wpłynie do Sejmu nie później niż w poniedziałek wieczorem, Sejm rozpatrzy go na dodatkowym, jednodniowym posiedzeniu we wtorek 10 lipca, by komisje mogły przez wakacje przygotować tekst do głosowania. W przeciwnym razie prace ruszą po wakacjach.
Projekt zaś, choć formalnie klepnięty, gotów nie jest - trwa wpisywanie do tekstu zmian przyjętych ustnie na spotkaniu ministrów. W efekcie do Sejmu pójdzie coś, co niekoniecznie w pełni odzwierciedla przekonanie ministrów o kompromisie, jaki zapadł podczas obrad. Nie przepadam za tą procedurą, która jednak obowiązywała w każdym rządzie RP. To trochę tak, jak z Traktatem Reformującym, gdy okazuje się, że dziś Polska i reszta UE nieco inaczej widzą to, co świeżo uzgodniły.
Ludwik Dorn zasugerował, że z powodu małej nowelizacji lustracji wakacje nie będą skracane. Uchwalona dziś ustawa wędruje do Senatu, ale ten zbiera się dopiero 11-12 lipca. Marszałek izby większej oświadczył, że będzie przekonywał swych partyjnych kolegów mających większość w izbie refleksji, by nie upierali się przy poprawkach. Wówczas ustawa mogłaby wejść w życie tuż po połolwie lipca. Jeśli poprawki będą, Sejm rozpatrzy je dopiero 24-26 sierpnia, a naukowcy i dziennikarze odzyskają dostęp do akt IPN dopiero z początkiem września.
Rząd z innymi projektami zwleka, choć PiS rozwija listę ustaw zawartą w kolejnych aneksach do umowy koalicyjnej. W gruncie rzeczy Sejm może sobie odpocząć bez większej legislacyjnej szkody. Sam chętnie też się stąd na czas jakiś wyniosę.



Komentarze
Pokaż komentarze (10)