W poprzednim poście wyraziłem obawę, że CBA mogło nie dotrzymać warunków art. 19 ustawy, organizując prowokację wobec posłanki Sawickiej. Mogłoby to oznaczać, że zostanie ona uniewinniona, a idea walki z korupcją poważnie ucierpi.
Wg kodeksu karnego przechwalanie się dojściami i możliwościami załatwiania spraw nie jest przestępstwem, zatem nie może stanowić podstawy do prowokacji. Takie przechwałki należą jednak do rzeczy, które budzą we mnie wyjątkową odrazę, zwłaszcza gdy czyni to funkcjonariusz publiczny, tym bardziej pochodzący z wyboru.
Nie jestem żądny krwi posłanki Sawickiej - jeśli CBA popełniło ów błąd, nic już posłance nie zaszkodzi. Ale na przyszłość warto sprawić, by ktoś, kto wyraźnie sugeruje, że jest gotów popełnić przestępstwo korupcyjnej natury - musiał za to odpowiedzieć karnie. Oraz by dało się to udowodnić. Czyli wpisać przechwałki do katalogu czynów w art. 19 ustawy, w przypadku których CBA ma prawo działać radykalnie.
Aby to było możliwe, czyn taki musi najpierw trafić do kodeksu karnego. Ten raczej oszczędnie gospodaruje penalizacją przygotowań do przestępstwa.Ale jeśli walka z korupcją ma być traktowana poważnie, to można chyba uznać korupcję za czyn tak naganny, iż w kodeksie może znaleźć się kara już za przygotowania.
Jeśli więc (oby nie!) sprawdzi się czarny scenariusz - CBA nie umie dowieść, że był sygnał o wcześniejszym popełnieniu przestępstwa i Sawicka, a może nawet ludzie z afery gruntowej zostają uniewinnieni - świat polityczny wciąż będzie miał wybór. Może pójść na łatwiznę: roznieść CBA i zepchnąć walkę z korupcją pod dywan. Może też Biuro wyposażyć w środki prawne nawet mocniejsze niż dziś, ewentualnie poddać je nieco większej niż dziś kontroli Sejmu - i życzyć sukcesów.
Byłby to ważny test deklaracji o woli walki z korupcją. Choć - oby nie był potrzebny.




Komentarze
Pokaż komentarze (136)