Jak daleko posunąć się może prowokacja? Czy policji wolno testować podatność obywatela na przestępstwo? Nawet, jeżeli dotąd nie było wobec niego żadnych podejrzeń? W pierwszym odruchu wielu z nas powie: NIE!
Ale gdyby tak w Polsce było, nie wisiałaby nad nami cokolwiek absurdalna groźba, że sąd uniewinni posłankę Sawicką i nieledwie uczyni z niej bohaterkę-męczennicę.
Sygnał dał bloger AJ EM PECET. Poszedłem tym śladem, ale bardzo pobieżnie. Nie mam czasu na dłuższe googlowanie i lekturę. Na razie niestety mam wrażenie, że choć istotnie Random virtue testing to zagadnienie znane w systemach karnych USA i Kanady - chodzi jednak nie o metodę dopuszczoną do stosowania przez policję, lecz o koncepcję obrony oskarżonych. Wykazanie, że miało miejsce random virtue testing, prowadzić ma do uniewinnienia.
Apeluję do prawników, do blogerów zza Oceanu - napiszcie, jak jest. Sam gotów byłbym chyba zaakceptować takie testowanie, ale raczej ograniczone do osób pełniących funkcje publiczne lub kandydujących na takie funkcje. Pewnie zaś okazałoby się to sprzeczne z zasadą równości wobec prawa, a zatem z Konstytucją...




Komentarze
Pokaż komentarze (21)