Koniec roku. Szkolnego. Jak mawiają dzieci, jeszcze lanie od taty i wakacje. Albo: jeden ma czerwony pasek na świadectwie, inny na tyłku. Gdybym stosował takie metody, to moja dwójka świetnie pasowałaby do tego schematu ;)
Ale ja nie o moich, lecz o kumpeli mojej córy. Na zakończenie debiutanckiego roku w gimnazjum dostała czwórkę z muzyki. Ale na świadectwie znalazła się trója. Pomyłka wyszła na jaw trzy dni PRZED rozdaniem świadectw, ale szkoła odmówiła sprostowania pomyłki, bo podobno było już za późno. Dziewczynie uroczyście wręczono pomarańczowy papierek poświadczający nieprawdę.
Moja amatorska wiedza prawnicza zawodzi. Zapewne nastąpiło niedopełnienie obowiązków służbowych. Ale to mało. Czy można zarzucić szkole fałszerstwo? Emocje mówią: TAK. Intuicja zaprzecza. Wiedzy mi zaś brak.
Prawdziwe, fałszywe, wszystko jedno. Tego uczą dziś w szkole. Czy jest jeszcze sens spierać się o przeszłość Lecha Wałęsy w świetle archiwów IPN? Czy kumpelę mojej córy można przekonać do sensu takiego sporu?


Komentarze
Pokaż komentarze (83)