Ręce opadają, oczy w słup stają. Czytam i nie dowierzam. Dyskusja? Zjawisko nieznane, niezrozumiałe, niepotrzebne, wręcz szkodliwe. Argumentem jest wiara. Jeśli nie wierzę w Twoją wizję dziejów, to znaczy, żem dureń i zdrajca.
Wróciłem ze spotkania klasowego późną nocą, ale chciałem porozmawiać o RP, o wojnie na górze. Jeśli nie od razu, to po drzemce. Okazało się wszakże, że się nie da. Owszem, pod moim poprzednim postem pojawiło się kilka wyważonych komentarzy, zawierających argumenty, które sprawiły nawet, że nieco inaczej, już z nieco mniejszym podziwem (choć tylko nieco) spojrzałem na tekst Roberta Krasowskiego. 90% komentarzy wyrażało jednak wyłącznie oburzenie, że jestem ślepy, bo nie dostrzegam, iż to bracia Kaczyńscy są jedynymi sprawiedliwymi.
Był jeszcze post FYMa, zawierający już na wstępie paranoidalną tezę, iż elity "S" przy okrągłym stole zdradziły, bo zgodziły się na tylko częściowo wolne wybory. Pod tekstem zaś - potężny chór popierający FYMa i sugerujący, bym się leczył.
Mili Państwo, wszystko można zakrzyczeć, ale nie oczekujcie, że będę brał w tym udział. Obejrzyjmy lepiej finał ME. Może przynajmniej ten przejaw życia uznacie za wolny od manipulacji służb specjalnych i przekonamy się, czy piłka nożna jest istotnie sportem, w którym w końcu zawsze wygrywają Niemcy.


Komentarze
Pokaż komentarze (39)