Co za szczęście, że nie jestem i mi to nie grozi. Gdybym jednak nim był i szedł dziś po południu na niewątpliwie trudne spotkanie z prezydentem, na pewno nie zrobiłbym tego, co zrobił premier nieoczekiwanie napotkawszy dziennikarzy.
Prezydent trochę się pogubił, powiedział Donald Tusk, po czym wszedł do pałacu. Może liczył, że media nie zadziałają dość szybko i nie przekażą jego słów, nim on już zamknie się z Lechem Kaczyńskim w salce audiencyjnej. Ale jeśli ktoś to bezpośrednio transmitował, premier mógł się przeliczyć.
Na myśli miał wyprawę Anny Fotygi do USA. Ma tu swoje racje, choć jak pisałem - obie strony nie są w tej kwestiibez winy. Nieważne zresztą, bo w tej wypowiedzi Tusk skarżył się również, że prezydent nie ułatwia pracy rządowi. Pytanie, czy słowa Tuska miały poprawić atmosferę rozmów, czy też może premier tylko sobie chlapnął, bo był tak zaskoczony, że media stały pod pałacem.


Komentarze
Pokaż komentarze (118)