Nie o poście chcę teraz jednak napisać, lecz o tym, co się pod nim rozegrało. Najzwyczajniej zaciekawiony wątkiem namierzenia pracy radiostacji zapytałem:
| Długo gadałeś z tym Szwedem? Sądziłem, że aby namierzyć rozmowę, trzeba (a) wiedzy, że mniej więcej w tym rejonie będzie coś do namierzenia, oraz (b) trochę czasu... Chętnie poczytam troszkę o szczegółach technicznych. |
Po kwadransie autor odpowiedział:
| Ja nie namierzałem. (...) Proponuję udać się do archiwum jednostki 3510 "A" w Braniewie, "Bateria Dowodzenia" i sprawdzić ten areszt. Może coś się znajdzie, żeby podważyć moją wiarygodność? Do boju Panie Leski. |
Zaniemówiłem na chwilę. Ochłonąwszy odparłem:
| Ludzie! Niczego nie próbuję podważyć. Nie znam się na tym, coś tam słyszałem, zapytałem z ciekawości. Czy WSZYSTKIM WSZYSTKO już musi się kojarzyć? |
Tymczasem autor postu pisał już komentarz adresowany do FYMa:
| Wiem co robi teraz Krzysztof Leski. Wkłada plastelinę do kapsla i okłada to lodem. Jeżeli wynik zgodny będzie z moim opisem to się nie odezwie. Ale jak coś będzie nie tak to dopiero się zacznie piekło. |
Moje wyjaśnienia zignorował, zauważył je za to ad53:
| Leski, "Co ty facet wiesz o ...", po co Ci te informacje? kokos26, radzę przeczytać "Akwarium" W.Suworowa... |
Późnym wieczorem natomiast kokos26 zajrzał na mój blog i pod postem o esemesie prasowców PiSu zapytał ze skądinąd znaną mi już publicystyczną swadą, która wciąż mi się podoba:
| Czy, gdyby to przydarzyło się nosicielom miłości, pański donos byłby równie rączy? Jakiej marki ma Pan aparat i czy często traci zasięg. To takie fundamentalne pytania podobne do Pańskich kierowanych w moim kierunku. No, może mniej merytoryczne. |
Fajna historia. Ciekawy, świetnie piszący człowiek. Ale... To chyba ja tutaj nie pasuję. Szczęście, że za kilkanaście godzin spadam, zapewne ku radości niejednego salonowicza.


Komentarze
Pokaż komentarze (45)