Ostatnio wracam z radia do domuw porach, gdy metro nie jest już bardzo zatłoczone. Bywa nawet wręcz pustawe. Jeśli trafi mi się nowy pociąg, od Alstoma, siadam sobie naprzeciwko jednego z zamontowanych niedawno ekranów LCD i oglądam składankę planszową zatytułowaną CityInfo.
Tak też uczyniłem tej nocy, nieco ponad godzinę temu. Siedząc wygodnie w ostatnim wagonie, wiozącym ku Kabatom cztery osoby, dowiedziałem się między innymi, że finał singla pań w US Open przełożono z soboty na niedzielę, a to z powodu deszczu. Zostałem też zaproszony na koncert polskich gwiazd piosenki na Wembley w miniony weekend
Finał to wydarzenie w gruncie rzeczy poniedziałkowe, przynajmniej dla Polaków - miałem wątpliwą przyjemność obejrzeć spore fragmenty ok. 4 nad ranem naszego czasu. Panny (?) Williams i Jankovic z gracją zapaśniczek wagi superciężkiej wymieniały mordercze bekhendy, które bardzo rzadko były w założeniu piłkami wygrywającymi. Te baboby grają na zmęczenie rywalki. Skutecznie. Prędzej czy później wymuszają błąd, chyba, że wpadną na siebie. Pewnie poradziłyby sobie z Rodem Laverem z jego najlkepszych czasów. Ale piękna tenisa nie ma w tym za centa.
Na koncercie nie byłem, nie oglądałem, ale przyjąłem do wiadomości, że pani Doda była zadowolona. Z siebie. Tak gdzieś czytałem.
Firma AMS, która zdaje się zamontowała ekrany, podkreśla, że to emisja testowa. Apeluję jednak, by niczego nie zmieniać - ta nowatorska metoda informacyjna wydaje się mieć wielką przyszłość. Odbiorcy podać należy nie tylko informację już mu znaną, ale wręcz taką, której ciąg dalszy też jest mu już znany. Zapewniam, że skłania to do refleksji dużo skuteczniej niż informacja w wersji klasycznej. Przetestowane!
PS. Po chwili namysłu uznałem, że post ten pasuje bardziej do kategorii Media niż do kategorii Podróże. Reklamacje nie będą przyjmowane.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)