Są ludzie nieuleczalni. Powiesz: Pomidor - a oni słyszą: Wałęsa. Piszesz: opinia, a oni widzą kłamstwo. Nie inaczej stało się, gdy ośmieliłem się wpisać parę drobnych uwag pod postem Rybitzky'ego.
Autora cenię. Post ciekawy. Trochę jednostronny, bo gdy mowa o dziejach najnowszych, oparcie się wyłącznie na źródłach pisanych, zwłaszcza np. esbeckich, jak to zwykle czyni IPN, jest błędem warsztatowym. To też mu wytknąłem. Rybitzky odpowiedział mi merytorycznie i sympatycznie.
Inni wszakże, broniąc Rybitzky'ego i całej IV RP w obliczu mej niebywałej agresji, natychmiast wylali kubły z pomyjami. Jakoby na temat warsztatu. Wkładając mi w usta rzeczy, których nie powiedziałem, i czyniąc sprawę czysto polityczną - na froncie Wałęsa kontra IPN.
Nie zamierzam jej wznawiać. Taka sama przewaliła się tu choćby pod tym oto postem o Agencji "Solidarność". Pan Grzegorz Majchrzak z IPN oparł się na esbeckich źródłach pisanych i uznał, że inicjatorem powstania ASa był Józef Kuśmierek. Wszyscy zaś ASowcy pamiętają, że Kuśmierek był głównym przeciwnikiem idei i głośno ją wyśmiewał.
Tyle, nic więcej. Żadnej polityki, zwykłe lenistwo i błąd warsztatowy. Czyli pomidor. Ale wy już widzicie Wałęsę. Wtedy i teraz.
A warsztatowa zasada jest prosta: uwzględnić każde dostępne źródło. Każde potraktować równie krytycznie. To oznacza, że jedne będą miały większy wpływ na ogląd historyka, inne - mniejszy. Relacje osobowe żyjących o wydarzeniach wcześniejszych o dziesiątki lat na pewno nie będą wysoko w tej hierarchii. Ale gdy wiele z nich jest zupełnie sprzecznych z jakąś inną grupą źródeł - trzeba się nad tym co najmniej zastanowić. Pomidor.
PS. Dziś nie podejmę już absurdalnej dyskusji z twierdzącymi, iż esbecy byli najuczciwszą i najbardziej prawdomówną kastą w PRL.


Komentarze
Pokaż komentarze (99)