Krzysztof Leski Krzysztof Leski
26
BLOG

Westerplatte, Michnik i tequila

Krzysztof Leski Krzysztof Leski Polityka Obserwuj notkę 67

Wciąż nie wiem, czy z tym scenariuszem i tym protestem to żart, czy jakieś żałosne nieporozumienie. Gdy parę godzin temu umieściłem tam dość frywolny komentarz, byłem przekonany, że post Rybitzky'ego to ironiczna political fiction. Bo jeśli nie, to przestaje mi być do śmiechu.

Nie ma co ukrywać, że mam z Adamem na pieńku. Z kilku wiarygodnych ust słyszałem, że kilkanaście lat temu rozpuszczał pogłoski, iż jestem "trefny" (czyli współpracowałem). Kto pamiętał wizyty Michnika w archiwum MSW wiosną 1990, mógł uwierzyć. Wiele wskazuje na to, że te plotki poważnie zaszkodziły mi zawodowo. Jeśli więc nawet, jak to tu niektórzy formułują, Adam nagle zdejmie anatemę i robótkę zaproponuje (political fiction, oczywiście) - sam nie chciałbym już nigdy mieć zawodowo coś do czynienia z Agorą.

To, co wiem, to jednak tylko poszlaki, a nie dowody. Choćbym zaś miał nawet niezbity dowód, że było tak, jak napisałem - nie ośmieliłbym się tego uogólnić i ogłosić, że Michnik poszedł do MSW po haki na ludzi. Tak jestem skonstruowany: nie upraszczam dziejów, by wydawały się logiczne, wolę wiedzieć, jakie były naprawdę. A gdy nie wiem, nie przedstawiam zgadywanek jako faktów. Nie ogłoszę, że Adam jest garbaty - bo nie jest, a ja chcę móc spokojnie patrzyć w lustro. I tak daję upust emocjom, pisząc o tych podejrzeniach, które mam.

Świetnie rozumiem, że życiorys Adama może budzić zazdrość. Może i ja chciałbym dziś móc moje kombatanctwo mierzyć w latach, a nie miesiącach komunistycznego więzienia. Może. Ale teoria, że komuniści wraz z Michnikiem symulowali represje, wydaje mi się absurdalna i podła.

Czy mogę oświadczyć, że wiem? Nie. Nigdy nie siedziałem na Rakowieckiej, tym bardziej więc z Michnikiem. Nigdy nie siedziałem z nim pod jedną celą (i pewnie całe szczęście). Spędziłem parę miesięcy w Białołęce o kilka cel od niego. O tym okresie mogę powiedzieć z absolutną pewnością, że Michnik był traktowany jak każdy inny: cela ok. 12 m.kw., 12 więźniów na sześciu piętrowych łóżkach (później nas "rozgęszczono" do 6 na celę), kibel za kawałkiem dziurawej dykty, judasz w drzwiach, a nad nimi szczekaczka więzienna. Aż śmieszne, że w ogóle to piszę.

A tequila? Michnik był przed laty jej znanym wielbicielem. I ją zwykle miał w domu. Czy w więzieniu? Wolne żarty, choć może czasem udało się cos przemycić. Publikował na Zachodzie, miał na meksykańską tequilę i francuskie gauleoises - to naganne?!? Paliłem extra mocne, pijałem cherry cordial, ale nie zazdroszczę.

Otóż widzę różnicę między nową wizją Westerplatte a zaprezentowaną u Rybitzky'ego wizją Michnika. O tym pierwszym scenariuszu czytałem, ale nie widziałem dosłownych cytatów. Jeśli ma to być wizja żołnierzy, którzy podczas walk czasem pili i oglądali zdjęcia rozebranych panienek, to umiem to przełknąć. Nie bardzo rozumiem potrzebę robienia takich filmów, ale nie mam wrażenia, że chodzi o zupełną zmianę obrazu walk na Westerplatte. To wciąż herosi, tyle, że bardziej ludzcy. Brzmi to zresztą wielce prawdopodobnie, a podobno są jakieś świadectwa, że tak było.

Film przedstawiający Adama jako kolaboranta komunistów, który w luksusowym zaciszu raczy się whisky - to inna para kaloszy i wydaje mi się absurdalne, że trzeba to w ogóle mówić. Może po premierze poczułbym jakąś Schadenfreude - to byłoby ludzkie. Ale głęboko  nie fair.

Pomyje proszę wylewać ostrożnie, by nie ochlapać sąsiednich blogów. Tu się posypią, choć poprzedni mój post - śmiem twierdzić, że ważniejszy - trafił w próżnię.

Salonowa lista prezentów Bawcie się dobrze ChęP: -3/6   ChęK: -3/6   ChęS: -3/6 . Półbojkotuję "lubczasopisma" Baby od chłopa nie odróżniacie! Protestuję przeciwko brakowi Freemana

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (67)

Inne tematy w dziale Polityka