Zdębiałem, gdy w nocy wróciłem do domu i zajrzałem na salon. Uderzyłem w stół, a odezwały się gacie w szafie. Trzeba zaiste dużej fantazji, by mój post z Leo Beenhakkerem w tytule uznać za... obronę Jaruzelskiego.
Post był prosty jak budowa cepa. Najpierw teza, że prokurator (IPN) miał pod górkę oskarżając twórców stanu wojennego, bo struktura władz PRL zamazuje odpowiedzialność. Potem opis owej struktury (młodsi czytelnicy mogą jej nie znać) - to był główny cel postu.
Finał to obawa, że IPN nie sprostał zadaniu, a oskarżeni to bezczelnie (tak w tekście) wykorzystają. Beenhakker i fraza Kania ma trochę racji to małe prowokacje umieszczone tak, by były widoczne w ewentualnej zajawce postu na SG i zachęcały do lektury.
Ale niejeden ujrzał tych kilka słów i kliknął, by bez dalszej, zbędnej lektury dać wyraz swemu oburzeniu. Rzecz nie w czytaniu ze zrozumieniem, lecz w tym, że niejeden w ogóle nie przeczytał post. To, że tak robią trolle, to nie dziwota. Ale zrobiło tak kilku blogerów, których szanuję za dorobek.
JUż w drugim komentarzu TedS przekonuje mnie, że wszyscy liderzy komuny uczestniczyli w przestępstwie. Jestem tego samego zdania, ale jak im to sądowo (a nie publicystycznie) udowodnić? Beautyfool - to samo! Victor, do którego mam trwałą słabość, też nie czytał. 35stan podejrzewa podpuchę.
Tomasz Szymborski chyba polemizuje ze mną, ale to, co pisze, z jednym wyjątkiem ma się do mego postu jak pięść do nosa. Bravo się oburza, że mieszam opozycję do stanu wojennego. Mefistofeles wyjaśnia mi, że w 1981 rządził Jaruzelski. Kaczka dziwaczka aż bije capslockiem.
Mógłbym wymieniać dłużej. Stoję z boku i patrzę... Futrzak+ nawet! Nie przeczytali i mają do mnie pretensje, że nie zauważam ofiar, że leceważę prawo. Szacunek dla Cani7: spojrzał i dostrzegł błąd w nazwisku Holendra. Dzięki.
Postawię sprawę jasno: brak wam na końcu okrzyku Precz z komuną? Na wrzaski jest onet nikomu od tego nie przybędzie. Ja nie wrzeszczę, bo szkoda gardła.Wolę rozumieć, co się dzieje dookoła.


Komentarze
Pokaż komentarze (50)