Tę notkę napisałem w nocy, śledząc na Reuterze, jak George W.Bush przekonuje Amerykanów do planu Paulsona - znanym nam skądinąd argumentem mniejszego zła (musielibyśmy wydać dużo więcej). Wkleić nie zdołałem, bo Salon zanotował drugi już tej nocy pad. Zresztą, nic ważnego...
Oto przeczytałem, że lider grupy Aerosmith Steven Tyler pozwał wczoraj niezidentyfikowanych blogerów, którzy - jak twierdzi - w swoich postach oczerniają jego, jego dziewczynę Erin Brady i zwłaszcza jego matkę.
Tyler podejrzewa, że to ci sami ludzie, którzy podobne rzeczy pisali już w 2007 r. Wtedy Tyler poprosił Google o usunięcie owych blogów, a prośba ta została natychmiast spełniona.
Reuter pisze też, iż po wniesieniu środowej skargi inkryminowane blogi są już niedostępne - zamiast nich obejrzeć można tylko wywieszki:
| This blog is under review due to possible blogger terms of service violations |
Nie krytykuję Tylera. Ale - czy każdy obywatel w tej sytuacji uzyskałby tyle już w dniu złożenia skargi?


Komentarze
Pokaż komentarze (6)