Krzysztof Leski Krzysztof Leski
72
BLOG

Wsiąść do pociągu - ale jak?

Krzysztof Leski Krzysztof Leski Polityka Obserwuj notkę 44

InterCity co godzinę, ale za drogo. Jeden pospieszny, jeden TLK, które się wloką, choć mogłyby szybciej. To dziwi panią Hannę Stadnik. Ja się dziwię, że ona się dziwi. Mógłbym złośliwie skomentować: bo tak głosują Polacy - i zamknąć temat. Ale spróbuję nieco szerzej.

To czysta polityka, droga Pani. Tak ma być. Tak chce każdy kolejny rząd i dyrekcja PKP (dziś nie dotyczy to już wszystkich spółek PKP, ale części -  na pewno). PRL-owska struktura połączeń i cen jest konserwowana i pielęgnowana. Celem jest sztuczne ograniczanie popytu, bo nie ma kasy, by zaspokoić cały popyt na podróże i utrzymać znośne ceny.

Jest więc sporo IC, EC i Ex, w miarę czystych, na ile się da - szybkich, bez nadmiernego tłoku, by polski podróżny z klasy średniej czy zagraniczny turysta jakoś zdzierżył. Ceny mają odstraszać większość Polaków. Dla tej grupy są pośpiechy i TLK - na długich trasach tak nieliczne, że niejeden z góry odrzuca myśl o podróży być może na stojąco. Zwłaszcza, że nie ma nawet gwarancji, iż na podłodze znajdzie się miejsce na obie stopy, zaś na jednej stoi się - na dłuższą metę - dość niestabilnie.

To ogranicza popyt i można udawać, że PKP spełniają swoją rolę. Że zaś mobilność Polaków kuleje, wpływając na wiele innych dziedzin życia i na wskaźniki gospodarcze? Cóż, tego nikt nie widzi. Gdyby zaś zniknął pozór dostępności tanich połączeń dalekobieżnych - efekt wyborczy pewny.

W Europie Zachodniej taryfy dawno spłaszczono. Na dalekich trasach są niemal wyłącznie pociągi typu IC (ICE, TGV, Pendolino etc.), ale nieliczna wolniejsza konkurencja nie jest tańsza, jest tylko uzupełnieniem oferty, zwykle na mniej typowej trasie lub w mniej typowej porze. To inna filozofia kolei, w Polsce wciąż niezrozumiała.

Tyle o przyczynie politycznej. Są też liczne techniczne, które w poście pani Hanny się odbijają - ale są pochodną tej głównej. Może na całej trasie Warszawa-Poznań-Wrocław są już tory bezstykowe i nie słyszy Pani owego "tudum", ale prędkość to bardziej funcka jakości podtorza, nie torów. Po drugie - bywa, że na jakimś nieco zużytym odcinku IC ma wyższą prędkość dopuszczalną, bo jest krótki i lekki, a cięższe pociągi jadą wolniej, by oddalić dzień, w którym trzeba będzie zacząć remont lub ograniczyć także prędkość IC.

I jeszcze setki szczegółów, które mnie, jako MK, interesują, ale dla Pani nie będą chyba ciekawe. Takich jak ten, że czasem brak np. właściwej lokomotywy. Wtedy po torach dostosowanych do 160 km/h jadą wagony dostosowane do 160 km/h, ale ciągnie je np. lokomotywa ET-22. Mocna, potężna, klasycznie towarowa. Rozwija maksymalnie 100km/h. Za to lekki skład osobowy to dla niej piórko, więc zapewnia mu w pierwszej chwili takie przyspieszenie, że skoda fabia 1.4 wysiada. Polecam, wrażenia murowane. Kto się zagapi, nawet siedząc w przedziale wpadnie na sąsiada z naprzeciwka, więc można poznać kogoś ciekawego - skarżyła się Pani, że o to dziś trudno. Za to rządu nie winię, niech nie będzie, żem malkontent.

Salonowa lista prezentów Bawcie się dobrze ChęP: -3/6   ChęK: -3/6   ChęS: -3/6 . Półbojkotuję "lubczasopisma" Baby od chłopa nie odróżniacie! Protestuję przeciwko brakowi Freemana

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (44)

Inne tematy w dziale Polityka