...mówiącą po niemiecku i piszącą po łacinie. Ale jakoś udaje się nam bronić polskości Kopernika na międzynarodowej arenie. Pewnie trochę przesadzamy patrząc na sprawę zbyt polonocentrycznie. Ciekaw jestem, czy ktoś w Polsce zechce bronić polskości Romana Polańskiego?
Media donoszą dziś o pozwie jego adwokatów, którzy - powołując się na film dokumentalny o licznych nieprawidłowościach w śledztwie - złożyli w sądzie w Los Angeles wniosek o wycofanie oskarżenia reżysera o seks z nieletnią.
Średnio jestem ciekaw, co z tego wyniknie. Wzrok mój przykuła jednak fraza powtarzająca się w licznych depeszach AFP: Le cinéaste francais Roman Polanski... - czyli francuski filmowiec. W dłuższych wersjach depesz znajduje się miejsce dla wzmianki: urodził się we Francji z polskich rodziców i wychował w Polsce. Ale nie ma już słowa o tym, czy zdążył zrobić tu jakiś film.
Reuter dla odmiany starannie unika przyznania Polańskiemu jakiejkolwiek narodowości. W osobnej depeszy, z życiorysem, pisze: Born in August 1933 in Paris to Eastern European parents of Jewish descent. Raised in Poland through World War Two and the Holocaust.
Co kultura, co agencja, to obyczaj. To jak - bronimy polskości...? ;)


Komentarze
Pokaż komentarze (29)