Prognozy dołują, rząd zaciska pasa, złoty w dolnych strefach stanów średnich. Ale nie ma podobno tego złego, co by na dobre nie wyszło - fachowcy twierdzą, że słabość polskiej waluty sprawi, iż Polacy chętniej spędzą urlop w kraju, a do Polski przyjedzie w tym roku nawet o 200 tys. zagranicznych turystów więcej. Liczba oszałamiająca zaiste - zostawią w Polsce ze 100 mln euro i dołożą pół promila do wzrostu PKB.
Może ich jednak być więcej, jeśli pomożemy rządowi i specyficznie panu Piotrowi Jakubowskiemu, który wprawdzie w rządzie nie jest, ale jako burmistrz Mikołajek jest wysokim przedstawicielem administracji publicznej. Apeluje on o coś jakby klikanie na Pajacyka, choć celem nie jest zbieranie na obiady dla dzieci. Celem jest, proszę Państwa, wykreowanie cudu.
Cudem tym mają być jeziora Mazurskie. Na stronie www.new7wonders.com trwa bowiem podobno (tak twierdzi PAP, cytując pana burmistrza) wielki plebiscyt na 7 nowych cudów świata. Mazury są wśród kandydatów. Jeśli się postaramy, w 2011 roku dorobimy się w Polsce magnesu ściągającego rocznie, ho, ho, albo jeszcze więcej turystów. Pan burmistrz twierdzi, że już zagłosował.
Mój stosunek do Mazur jest ambiwalentny. Pięknie i cicho było tam w 1958, gdy latem, w studenckim obozowisku na wysepce na środku jeziora Śniardwy, moja Matka - czekając na powrót kumpli, którzy popłynęli na brzeg podkraść chłopom trochę kartofli z pola - poczuła, że ją znienacka kopnąłem. Dzisiaj Mazury zepsute.
Ale skoro cel jest wzniosły - cud świata, cud Tuska - może zagłosuję...
PS. Dzięki za pomoc w wyjaśnieniu adresowej pomyłki PAPa!
Inne tematy w dziale Rozmaitości