Krzysztof Leski Krzysztof Leski
40
BLOG

Przed partią ostrego pokerka

Krzysztof Leski Krzysztof Leski Polityka Obserwuj notkę 1
W Sejmie powiało lekkim smrodkiem. Oto bowiem pojawił się kolejny sondaż szans wyborczych naszej parlamentarnej braci. Cytowany przez media gadające, wieszany na stronach portali, wszędzie opatrywany jest dumnym przymiotnikiem "najnowszy".

Nad wynikami tego gigantycznego przedsięwzięcia OBOP pracował... tydzień, bo jak informuje, ankietę przeprowadził między 5 i 9 października. Część ankietowanych nie mogła więc słyszeć o szafie Lesiaka, część może zdążyła, a cała robota jest dziś oczywiście niewiele warta.

Powtarzam więc, że dobry sondaż tanio kupię i klnę po cichu na nasze sondażownie. Ale gdy sprawy koalicyjne bliskie finału, trzeba się na czymś oprzeć, by zgadywać, co zdarzyć się może, gdy według sondażu PO ma 35%, PiS - 22, Samoobrona - 9, SLD - 8, a nikt poza nimi do Sejmu nie wchodzi.

Wbrew powszechnym prognozom, opartym na braku zaufania do arytmetyki, taki wynik wyborów nie wymusza koalicji PO-SLD. Ba, można założyć na pograniczu pewności, że Platforma rządziłaby sama, mając jakieś 240-250 mandatów w Sejmie.

Oczywiście, sondaż to tylko sondaż. Po pierwsze, choć "najnowszy", to już nieco stęchły. Po drugie, od dawna widać, że "próby losowe" naszych sondażowni są jakieś dziwne i Platformę przeszacowują, a PiSowi odejmują. Po trzecie, polskie pracownie badawcze najwyraźniej nie nauczyły się jeszcze, jak uwzględnić fakt, że w sondażach zamiar głosowania deklaruje dużo więcej Polaków niż liczba tych, którzy faktycznie fatygują się do urn.

Wysokie zwycięstwo Platformy w powtórnych wyborach jest więc mało prawdopodobne, ale nie można nie brać go pod uwagę. "Najnowszy" sondaż chyba przesądza, że PiS nie odważy się poprzeć wniosku o samorozwiązanie Sejmu - to miałoby sens tylko pod warunkiem zmuszenia Platformy do późniejszej koalicji z SLD, a tym samym do autokompromitacji.

Może więc jutro rano w Sejmie dziennikarze i posłowie znów spróbują odgrzebać swą szkolną wiedzę z arytmetyki w zakresie dodawania liczb naturalnych. Sytuacja jest bowiem płynna: przed chwilą kancelaria marszałka Sejmu potwierdziła, że kolejny poseł Samoobrony opuścił ten klub, nie zważając na groźbę słynnych weksli, i podobno zamierza wstąpić do klubu Ruchu Ludowo-Narodowego.

Suma głosów starej koalicji PiS-Samoobrona-LPR stopniała w ten sposób do 230. To połowa, ale nie większość. Może to zachęcić PiS do rozegrania krótkie partyjki ostrego pokerka: rzucenia hasła "czas na wybory", by wywołać w Samoobronie panikę i serię dezercji. Gdyby dezerterów uzbierało się tuzin, mogliby dać większość łatwiejszej w zarządzaniu koalicji PiS-LPR-PSL-RLN.

Salonowa lista prezentów Bawcie się dobrze ChęP: -3/6   ChęK: -3/6   ChęS: -3/6 . Półbojkotuję "lubczasopisma" Baby od chłopa nie odróżniacie! Protestuję przeciwko brakowi Freemana

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka