Staro-nowa koalicja prezentuje się na razie lepiej niż sądziłem. A sądziłem, że po swej reaktywacji będzie już silna jedynie słabością opozycji, która proponuje tylko nowe wybory, bo nie ma szans na zbudowanie w obecnym Sejmie nowego układu większościowego.
Tymczasem dzisiejszy, pierwszy dzień w miarę normalnej pracy Sejmu po zakończeniu miesięcznego kryzysu przyniósł kilka dowodów spójności koalicji. W sześciogodzinnej serii głosowań Sejmu, od rana do obiadu, łatwo przeforsowała ona swoją wersję nowelizacji prawa bankowego, nowej lustracji i paru innych. Jeśli czegoś nie przeoczyłem, to nie przegrała żadnego ze 144 środowych głosowań. Nawet przez pomyłkę!
Co więcej, zaprezentowała niespodziewaną dyscyplinę po południu w komisji finansów publicznych. "Mała" nowelizacja podatkowa, o której media już trąbiły, że nie zdąży wejść w życie na czas, oto po dwugodzinnym posiedzeniu jest gotowa do drugiego czytania w Sejmie. I to w postaci raczej strawnej dla budżetu.
Samoobrona po prostu wycofała, bez głosowania, swą propozycję zwolnienia z podatku wszystkich zarabiających poniżej 10 tys. zł rocznie. LPR wycofała swój projekt wspólnego opodatkowania rodziców i dzieci na zasadzie takiej, jaka dziś przysługuje małżonkom. Obie te piękne skądinąd idee miały kosztować budżet prawie 20 mld zł. Pestka.
Co więcej, z innych źródeł nadchodzą wieści, że Samoobrona może odroczyć batalię o podwyżkę i upowszechnienie zasiłku dla bezrobotnych. Poczucie odpowiedzialności za finanse państwa przeważa??
No, nie całkiem - komisja finansów zgodnie zaleciła, by Sejm utrzymał przy życiu dwie formy opodatkowania, które rząd chciał uśmiercić: ryczałt i kartę podatkową. To jednak spór nie wewnątrz koalicji w parlamencie, lecz między nią a rządem. A drobnemu biznesowi ewentualne nieposłuszeństwo sejmowej większości w tej sprawie wyjdzie akurat tylko na dobre.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)