Wszędzie pełno premiera. Wczoraj urządził konferencję prasową pod wiaduktem opodal Lublina. Dziś na klepisku na budowie stacji metra w Warszawie. Tracę wiarę, że Adam Bielan i Michał Kamiński mogą jeszcze powstrzymać premiera przed kolejnymi głupstwami. Coraz silniej podejrzewam, że sami ten kabaret reżyserują.
Tylko po co?!? Czy tak ma wyglądać finisz PiSu w kampanii samorządowej? Czy seria solówek Jarosława Kaczyńskiego w plenerze może poprawić notowania?
1. Załóżmy, że może.
Jeśli tak, to przynajmniej warszawski występ trafił kulą w płot. O podlubelskim wiadukcie wiem niewiele. Ale w Warszawie, stając na klepisku przyszłej stacji Słodowiec, duet Kaczyński-Marcinkiewicz strzelił sobie dwa samobójcze gole za jednym zamachem. Gdy Marcinkiewicz mówił, że budowa trwa dopiero dwa miesiące, a postępy są błyskawiczne - mógł wywołać w warszawiakach tylko pobłażliwe wzruszenie ramionami. Wiedzą oni bowiem tyle, że ten ważny węzeł na gdańskim wylocie jest rozkopany najmarniej od roku. Reszta Polski zezłościła się pewnie jeszcze bardziej, bo mit, że budżet wciąż faworyzuje Warszawę, a prowincji skąpi - jest w Polsce chyba nie do wyplenienia, choć jest też absolutnie fałszywy.
2. Załóżmy więc, że nie może.
Jeśli tak, samobójem jest i występ pod wiaduktem, i ten na stacji. O tym pierwszym dowiedziałem się, gdy nagle z sąsiedniego pokoju dobiegł mnie wczoraj ryk rozkręconego na pełny regulator TVNu24. Okazało się, że moja 12-letnia córa chwilowo zrezygnowała z oglądania Vivy, siedzi na kanapie i z kpiącym uśmiechem ogląda premiera w plenerze. "Zwariował?", zapytała na mój widok. Instynkt polityczny Basia kształtowała w sobie od małego, bo już jako dwulatka spędzała ze mną sporo czasu w Sejmie, gdy nie miałem jej gdzie zostawić. Przyzwyczaiła się więc do widoku polityków w politycznej scenerii i premier pod wiaduktem był dla niej dysonansem. A podejrzewam, że nie tylko dla niej.
3. Najgorsze przed nami?
Co prawda, to prawda: premier w plenerze, bez kartki, wypada mimo wszystko naturalniej niż czytając orędzie z promptera w swoim gabinecie. Obawiam się, że skoro uwierzył w plenerową szansę, wkróce czeka nas seria takich wydarzeń. Zwłaszcza w przyszłym tygodniu, gdy życie polityczne zamrze, bo będzie to w praktyce jeden wielki długi weekend. Z tak zwanego braku laku występy premiera mogą wręcz należeć do politycznych newsów dnia. Wówczas zaś zdarzyć się może, że będę musiał robić o tym lajfy...
Szanowni Państwo, w miejscu, w którym stoję, jeszcze przed chwilą stał premier. Wokół unosi się jeszcze wzniecony przez niego obłok kurzu. Ale już wkrótce z tego kurzu wyłoni się nowa, wspaniała budowla, wzniesiona w większości ze środków Unii Europejskiej, których pełne wykorzystanie to jeden z priorytetów obecnego rządu. Zdaniem premiera mieszkańcy Warszawy już za rok ujrzą tu szereg sześciu pięknych, niebieskich kabin...
Biedny ja.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)