Sojusz proponuje mnóstwo nowych ulg dla bezrobotnych, emerytów, rencistów i najniżej zarabiających. Głównie całkowite zwolnienia od podatku. Twierdzi, że to pierwsza w dziejach RP taka propozycja, choć nie dawniej niż w zeszłym tygodniu Samoobrona taki projekt, pod naciskiem PiSu, wycofała spod obrad komisji finansów publicznych.
Nowe ulgi kosztowałyby krocie. Poseł przewodniczący Wojciech Olejniczak powiada jednak, że nie więcej, niż przedwyborcze obietnice PiSu. Jacy politycy, takie argumenty. SLD widać tak ma, że nawet młodzian, który ledwo pamięta PRL, szybko staje się postkomunistą.
Przy okazji SLD chce przywrócić studentom 50% ulgi na przejazdy PKP i PKS. Uprzedzając atak Olejniczak przyznaje, że ulgi te zniósł... rząd SLD w 2002 roku. Ale ja należałem wtedy do najgłośniej protestujących, usprawiedliwia się. Może i tak - nie pomnę, bo kto w 2002 roku słyszał o Wojciechu Olejniczaku?
Poseł przewodniczący spieszy jednak z częściowym usprawiedliwieniem rządu Leszka Millera.. Wtedy, powiada, sytuacja finansów publicznych była bardzo trudna. Jasne, a dziś jest świetna - dług publiczny jest wyższy od ówczesnego o głupie sto miliardów złotych. Bułka z masmixem.
Nie wątpię, że jakiekolwiek insynuacje, iż podatkowe propozycje SLD mają związek z kampanią przed wyborami lokalnymi, zostaną przez zdrowy trzon społeczeństwa odparte z całą stanowczością.



Komentarze
Pokaż komentarze (8)