Czuję, że muszę coś wyjaśnić. Mam bowiem wrażenie, że w swoistym dialogu w komentarzach pod wpisami bywam odbierany jako osobnik niewychowany, by nie rzec - cham i warchoł w jednym. Ponieważ tykam.
Jeśli ktoś poczuł się urażony, przepraszam. Wyjaśniam zarazem, że owo tykanie bierze się stąd, iż jestem starej daty facetem. Ogólnie i sieciowo.
Sieciowe wychowanie odebrałem na przełomie lat 80. i 90., gdy w Polsce o Internecie mało kto słyszał. Na mój ówczesny Internet składały się: IBM PC XT, modem 1200 bps, dialupowy dostęp do serwera poniecki.berkeley.edu w USA oraz kilka podstawowych unixowych programów, jak mail, telnet, gopher, ftp i listserv. No i była jeszcze zapomniana dziś sieć Fido, która też ma spory udział w moim wychowaniu.
Zgodnie z jedną z zasad ówczesnej netykiety, w sieci wszyscy byli na Ty. I tak mi zostało, choć śladów netykiety próżno dziś szukać. W sieci króluje obrazek, obelgi, oszołomstwo i spam. Gdy mówię, że kiedyś nie wypadało wysyłać maili w formacie innym niż plain text, zwykle nikt już mnie nawet nie rozumie.
Przepraszam - będę nadal tykać. A w moich mailach nikt nie uświadczy tagów html.
42
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (4)