Krzysztof Leski Krzysztof Leski
20
BLOG

Bo mi zależy

Krzysztof Leski Krzysztof Leski Polityka Obserwuj notkę 2

Biedni posłowie trzy razy wybierali dziś sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Dwa pierwsze głosowania nie powiodły się - posłowie się mylili. Już widzę te tytuły w tabloidach...

A to nie całkiem tak. Myliło się kilku i śmiem twierdzić, że to cud, iż tylko tylu. Ich system od biedy nadaje się do głosowań za-przeciw; do wyboru z listy kandydatów - wcale.

Mały, trudno czytelny, zielono-zielony wyświetlacz mieści jedno nazwisko. Trzeba przewijać listę, wybrańców oznaczać klawiszem +, całość zatwierdzić białym. Nie ma informacji, ilu kandydatów jest już zaznaczonych. W pośpiechu łatwo zwłaszcza o przedwczesne naciśnięcie białego.

Można się tego nauczyć? Pewnie tak, ale po co? Zwłaszcza, że tego typu głosowania są rzadkie, więc brak okazji do treningu. A gdyby tak większy ekran, na którym można też poczytać dokumenty sejmowe i zaoszczędzić na papierze i drukarni?

Dziwak ze mnie - lubię się ponabijać z posłów, gdy jest za co, ale czasem zależy mi na powadze Sejmu. Złapałem więc w kuluarach za rękaw marszałka Jurka i klaruję, że 7-calowe wyświetlacze kosztują dziś w hurcie stówę, że zmiana oprogramowania nie będzie bardzo droga, a kable mogą zostać.

Marszałek zasępił się. - Mam dobre opinie opozycji i Solidarności o oszczędnościach w budżecie Kancelarii. A jeszcze tabloidy... - Namówiłem więc posła Cymańskiego - jednego z tych, którzy się pomylili - by namówił marszałka i swój klub. Zgodził się pod warunkiem, że PiS nie będzie samotny.

Zajrzałem do Platformy i wpadłem na kolejnego posła-pechowca. - Byłem ostatnio w Azerbejdżanie... - rozmarzył się. - Tam każdy poseł ma w sali obrad skórzany fotel, obok prywatny stolik z barkiem i lodówką, a przed sobą laptopa z dostępem do Internetu. Zresztą... diabli tam fotel, barek i Internet, ale duży ekran by się przydał.

Zlobbowanie wicemarszałka Komorowskiego przyszło mi łatwo. Obiecał postawić problem na jednym z najbliższych spotkań prezydium Sejmu. Będzie trochę czasu na takie duperele, bo Sejm ma przerwę aż do 14 listopada.

Liga swego wicemarszałka traci, bo Kotlinowski zmienia miejsce. Napadłem więc posła Wierzejskiego, ale niezbyt skutecznie - chyba podejrzewał, że robię go w jajo. Wicemarszałek Olejniczak uciekł na mój widok, więc zlobbowałem posła Kalisza, by namówił szefa SLD. Kalisz zgodził się, że nie każda oszczędność jest chwalebna, ale niczego nie obiecał.

Samoobrona chwilę wcześniej wyszła z Sejmu orszakiem z Lepperem na czele. Z PSLem gadać nie trzeba, bo jakby prezes Pawlak, pierwszy premier w Internecie, mógł nie poprzeć takiego pomysłu?

A potem można zmienić regulamin, by każdy poseł obowiązkowo blogował podczas posiedzeń plenarnych i na komisjach.

 

Salonowa lista prezentów Bawcie się dobrze ChęP: -3/6   ChęK: -3/6   ChęS: -3/6 . Półbojkotuję "lubczasopisma" Baby od chłopa nie odróżniacie! Protestuję przeciwko brakowi Freemana

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka