Trybunał Konstytucyjny zawyrokował: dziennikarzy można wsadzać do więzienia za tzw. zniesławienie. W języku prawniczym brzmi to tak: artykuł 212 kodeksu karnego nie jest sprzeczny z konstytucją.
Pytanie wniósł gdański sąd, przed którym toczy się sprawa przeciwko dwójce dziennikarzy z Gazety Wyborczej i Polityki. Prokurator zarzuca im zniesławienie SKOKów. Sąd zapytał, czy artykuł 212, pozwalający skazać dziennikarzy nawet na dwa lata bezwzględnego więzienia, nie jest czasem sprzeczny z konsytytucyjną zasadą wolności słowa i mediów.
Trybunał orzekł, że nie jest, ale dlaczego - nie wiadomo. Przewodniczący Trybunału sędzia Marek Safjan wygłosił długie uzasadnienie poświęcone głównie temu, że artykuły 14 i 54 konstytucji, mówiące o wolności słowa i mediów, to podstawa ustroju demokratycznego.
Potem przyznał, że jest problem, bo w art. 31 konstytucja zapewnia wolność człowieka, a więc ochronę jego godności, dóbr osobistych, czci, prywatności. Co zrobić, gdy dziennikarz korzystający z wolności słowa uchybi czyjejś czci?
Prof. Safjan oświadczył, że z tradycji ustrojów demokratycznych należałoby wywieść pierwszeństwo wolności mediów przed dobrami osobistymi jednostki, ale z Konstytucji takie pierwszeństwo nie wynika.
Tu prosiłoby się o wyjaśnienie, z czego wynika pierwszeństwo dóbr osobistych przed wolnością mediów, bo wszak do tego sprowadza się wyrok Trybunału. Ale tego zabrakło. Nic dziwnego - uzasadnienie było ustne, prof. Safjan mówił chaotycznie i z nieskrywaną niechęcią.
Safjan bowiem, podobnie jak dwoje innych sędziów w 12-osobowym składzie, złożył zdanie odrębne do wyroku. Uzasadnienie wygłaszał, bo musiał - jako przewodniczący składu orzekającego. Ale sobą był dopiero, gdy ogłaszał uzasadnienie swojego sprzeciwu - nagle zaczął mówić gramatycznie, logicznie i do rzeczy.
Opinie sędziów odrębnych sprowadzić można do tezy, że gdy materia ustawowa dotyczy dwóch konstytucyjnych dóbr, które mogą być ze sobą sprzeczne - ustawodawca musi znaleźć kompromis. W art. 212 kodeksu karnego nie ma kompromisu, bo do więzienia można pójść w praktyce za wszystko, jeśli tylko sąd uzna, że było to pomówienie, a dziennikarz nie działał w interesie społecznym. Nawet jeśli - uwaga - informacja stanowiąca pomówienie była prawdziwa!
Trybunał większością 9:3 zawyrokował jak na wstępie, ale uzasadnienie dał w iście wałęsowskim stylu: jestem za, a nawet przeciw. Wyrok nie przetnie więc dyskusji.
Chyba, że za uzasadnienie przyjąć myśl wtrąconą przez Safjana, iż prokuratorzy praktycznie nie sięgają po żądanie kary bezwzględnego więzienia w sprawach z art. 212. Co oznaczałoby, że stan prawny mamy może sprzeczny z konstytucją, ale stan praktyczny - zgodny.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)